twitter facebook instagram vimeo youtube

Biwak nad jeziorem Bajkał na Syberii

 

W drugiej połowie sierpnia 2016 r. zrealizowałem jedno ze swoich największych podróżniczych marzeń – rozbiłem biwak nad błękitnym okiem Syberii czyli majestatycznym jeziorem Bajkał. Mogę szczerze rzec, że zobaczenie tego miejsca na własne oczy było dla mnie czymś wyjątkowo osobliwym i miało charakter wręcz mistyczny. Bajkał na pewno nie jest zwykłym jeziorem, a przepełnioną mrocznymi tajemnicami szklaną mogiłą mogącą ukoić pragnienia 1/5 populacji homo sapiens.

Miałem szczęście, bo udało mi się wstrzelić w idealne okno pogodowe i spędzić na brzegu jeziora perfekcyjny wieczór, noc i bezchmurny, słoneczny poranek. Syberyjskie morze o zmierzchu, w nocy i o świcie. To będzie kiedyś moje miejsce pochówku, bez owijania w bawełnę, Bajkał zrobił na mnie największe wrażenie z wszystkich miejsc, które dotychczas odwiedziłem. To był mindfuck jakiego wcześniej nie znałem. Widząc ten bezkres miałem ochotę wypić tonę litrów wódki w hołdzie dla tego miejsca 🇷🇺 ☀️

 

Bajkał w liczbach. Poznaj potęgę drugiego, największego jeziora Azji.

Bajkał jest pod wieloma względami wyjątkowy. Po pierwsze jest to najstarsze (od 25 do 35 mln lat) i najgłębsze jezioro na świecie o maksymalnej, zarejestrowanej przez człowieka głębokości na poziomie 1642 metrów. Oznacza to, że zbiornik ten jest ponad 16 razy głębszy niż polskie jezioro Hańcza.  Po drugie Bajkał, poza tym, że jest stary i głęboki, jest również potężny. Jego łączna powierzchnia wynosi ponad 31 tys. km² – 636 km długości i 79 km szerokości. To mniej więcej wielkość terytorialna Belgii i odległość większa niż z Cieszyna do Gdańska. Znając te fakty, czy możemy zatem mówić o jeziorze? Syberyjskie morze, bo tak nazywany jest popularnie Bajkał, wydaje się określeniem bardziej odpowiednim.

Bajkał to jezioro o dwóch twarzach – w lecie to pocztówkowy tropik, a w zimie skostniała tafla lodu. Jest jednak rzecz niezmienna dla tego miejsca – krystalicznie czysta i lodowata woda. Woda w Bajkale jest tak czysta, że można ją pić bez uzdatniania i innych procesów filtracji.  Jest najczystsza na naszej planecie – w niektórych miejscach przejrzystość tafli wodnej sięga 40 metrów. Szacuje się, że łączne zasoby wody pitnej w jeziorze mogłyby zaspokoić zapotrzebowania 20% światowej populacji. To tak dużo, że każdy człowiek na ziemi mógłby spożywać 500 litrów wody dziennie przez 40 lat.

 

 

Warto wiedzieć, że obszar jeziora jest domem dla ponad 1,5 tys. gatunków zwierząt. Jednym z nich jest ryba Omul Bajkalski, która uważana jest powszechnie za największy kulinarny rarytas regionu.  Bajkał doświadcza ok. 2 tys. trzęsień ziemi rocznie, co  jest bezpośrednią konsekwencją ruchów wielkich płyt ziemi w tym regionie świata. Z kolei w trakcie gwałtownych burz, wielkość fal na jeziorze może przekroczyć wysokość 5 metrów! Innym rekordem jest głębokość osadów dennych (mułu), która w kulminacyjnym miejscu wynosi 8500 metrów. Morze Syberii bije rekord za rekordem, narkotyzując swoim wdziękiem przybyszów z różnych zakątków świata.

Ciekawostek o Bajkale jest tak wiele, że jeżeli chcielibyście poznać więcej niesamowitych faktów o tym zjawiskowym miejscu, odsyłam Was do bardzo dobrze przygotowanej relacji o 37 imponujących faktach o jeziorze Bajkał.

 

 

 

Przygotowanie do biwaku – organizowanie miejscówki i opału.

Nad Bajkał wystartowaliśmy z największego miasta okręgu czyli Irkucka. Z uwagi na dość napięty grafik (naszym celem była pustynia Gobi przy granicy z Chinami) nie zapuszczaliśmy się zbyt daleko i za miejsce biwaku obraliśmy oddaloną o 70 km na południe miejscowość Listwianka. To dość popularne miejsce wypadowe z rozwiniętą infrastrukturą turystyczną i bardzo ładnym pasem brzegowym. Chciałbym wspomnieć, a zarazem złożyć hołd lenny parce młodych Rosjan, z którymi podróżowaliśmy z Irkucka, a która odkryła przed nami idealne miejsce na kemping. Widoczna na zdjęciach plaża znajduje się na samym końcu miejscowości, nieopodal dużej skarpy, na której mieszczą się ośrodki wypoczynkowe z domkami letniskowymi do wypożyczenia. Szukałem długo zrzutów z Google Maps, ale jest to dość trudne do znalezienia. Jeśli macie dodatkowe pytania napiszcie do nas, zdobędę dodatkowe informacje nt. współrzędnych geograficznych.

Przy wyborze noclegu braliśmy pod uwagę kilka istotnych czynników. Po pierwsze miało to być miejsce kameralne i położone z dala od ludzkich osad. Po drugie zależało nam na tym, aby można było do niego dojść tylko z jednej strony linii brzegowej. Trafiliśmy w punkt – od wschodu dostępny był niewielki pas kamienistej plaży, który kończył się ostrymi skałami. Za plecami mieliśmy stromą skarpę, a do najbliższego zejścia na plaże dystans ok. 2 km. Tym samym rozbiliśmy obozowisko idealne.

 

Mati walczy z własnymi demonami podczas taszczenia wilgotnego drewna z oddalonego od kilkaset metrów składowiska badyli

 

 

Mroźna noc nad Bajkałem

Noce nad Bajkałem nie należą do najcieplejszych. W pierwszej połowie sierpnia temperatura spadła z 25C w ciągu dnia do 4-5C w nocy, co w tej części świata jest zjawiskiem normalnym, determinowanym dużymi różnicami w amplitudzie temperatur. Nie zmienia to jednak faktu, że zastane na miejscu warunki atmosferyczne były imponujące – niebo przejrzyste, bezwietrznie, lekko kołysząca się tafla idealnie przejrzystej wody. Problemem, przynajmniej na początku, było rozpalenie ogniska bowiem wilgotność drewna była zatrważająca. Uruchomił się w nas jednak syndrom Beara Grylls’a i z pomocą kilku starych gazet i krzesiwa made in Sweden wznieciliśmy święty płomień.

 

Prolog do celebracji wieczoru

Akt celebracji wieczoru

 

Ruszt, szama i piwko kraftowe. To było wyjątkowe ciekawe doznanie sensoryczno-wizualne. Głuchą ciszę zakłócały dochodzące z oddali odgłosy rosyjskich przyśpiewek i pijanych pensjonariuszy. Gdzieniegdzie zakrakało złowrogo lokalne ptactwo, a czasami zwierzyna grasująca w leśnej gęstwinie sprowokowała mini-lawinę skalną. Czas zatrzymał się w miejscu, a my tkwiliśmy w tym stanie nieważkości, ciesząc się z przebytych kilometrów i rozpalonego za pomocą głupiego krzesiwa ogniska. Wspominaliśmy długo przygody z kolei Transsyberyjskiej, a także nasze plany dotyczące kolejnych etapów podróży do Ułan Ude w Buriacji.

 

Zadumy nadszedł czas

 

Poranek nad Bajkałem

Bajkał o poranku był wyjątkowo grzeczny i gościnny. Na niebie bezchmurnie i słonecznie, w tle pojawiały się jedynie dźwięki lokalnego ptactwa, wody obijanej o brzeg i silników wiekowych kutrów, które wyruszyły tego dnia na poranny połów. Generalnie była to sielanka, zapętlone zbijanie bąków i nic nie robienie. Nasza nirwana, wzmacniana z resztą przez rześkie ruskie piwko, malała stopniowa wraz z powracającą świadomością, że za parę godzin opuścimy to miejsce. Bajkał płakał razem z nami. W kilka godzin po pobudce widoczność spadła do 2-3 metrów, a okolicę spowiła gęsta mgła. Tego dnia słońce zobaczyliśmy dopiero w oddalonym o 70 km Irkucku.

 

Pitu pitu na półśnie

Widoczna na zdjęciu butelka piwa Jaws APA wprowadziła naszych rosyjskich przyjaciół, z którymi podróżowaliśmy w małą konsternację. Jak bowiem wytłumaczyć autostopowanie włącznie ze spaniem na dziko z tak ekskluzywnym jak na rosyjskie warunki zakupami? Było warto wydać mamonę na ten eliksir bogów.

Samojebka z rana weszła jak śmietana. Punkt 5:30 am.

 

Po dość krzepkiej nocy w temperaturze +5 nasz namiot zaczął się powoli nagrzewać, a jego zawartość gotować niczym jajka do niedzielnego śniadania. Zmarznięte i potłuczone szkielety wypełzły z pieczary, aby nabrać wigoru i naładować skórę kolagenem. Bajkał o poranku nabiera bardziej przyjaznego charakteru bowiem śpią już ci, którzy darli mordę po pijaku kilka godzin wcześniej, a natura nie wydaje aż tak dziwnych dźwięków. Poranek w tym miejscu zapisał się na dyskach naszej pamięci i ciężko będzie go poddać formatowi. Czas zawiesił się na moment w trybie slow motion, a do naszych uszu docierały jedynie dźwięki mew i obijających się o kamienny brzeg fal.  Przyspieszona odnowa biologiczna w trakcie zakrapianej spirytusem pielgrzymki po Federacji Rosyjskiej.

W tym miejscu muszę chwilę uwagi poświęcić kilku gadżetom, które ułatwiły nam życie nad Bajkałem. Jedną z nich była specjalnie zaprojektowana miska z cordury o pojemności 10 litrów, która zdała egzamin w transportowaniu wody z jeziora, a w szczególności w trakcie porannej higieny osobistej. Drugą niezawodny nóż Mora HighQ Robust, który sprawdził się zarówno w cięciu drewna, smarowaniu chleba jak i podczas przygotowywania miejsca noclegowego. Nieocenioną robotę wykonała czołówka Petzl Tikka Plus, dzięki której otwieranie piwa nie stanowiło rosyjskiej ruletki. Bohaterem wieczoru okazało się krzesiwo Light My Fire, dzięki któremu wznieciliśmy święty ogień i zjedliśmy prawdziwy, mięsny posiłek.

 

„W tle pojawiały się dźwięki lokalnego ptactwa, wody obijanej o brzeg i silników wiekowych kutrów, które wyruszyły tego dnia na poranny połów”.

Tym, co ucieszyło mnie najbardziej, to moja raptowna pobudka o 5 nad ranem. Wschodzące słońca było tylko nagrodą.

Kamień Czerskiego, z którego rozpościera się widok m.in. na Angarę, jedyną rzekę, która rozpoczyna swój bieg z Morza Syberii. Ten zdecydowanie najbardziej zjawisko punkt widokowy w okolicy nazwano imieniem polskiego geologa i badacza Syberii.



Top