Travel Tips
Jakie pamiątki przywieźć z Majorki?
Największe atrakcje Palermo. Co zobaczyć?
Jak dostać się to Turkmenistanu?
Spanie pod namiotem w Turcji Wschodniej. Gdzie warto?
Odessa, czyli gdzie dobrze zjeść i wypić
Wypożyczanie samochodu w Jordanii #tutorial
Gdzie dobrze zjeść i poimprezować w Mińsku?
10 powodów, dla których musisz odwiedzić Lwów
Gdzie napić się dobrego piwa w Weronie?
Wiza do Iranu – tutorial
  • Współpraca
  • Bucket List
  • Karta Curve
  • Prelekcje
  • Kontakt
O Azji Centralnej, Bliskim Wschodzie i wyspach ciepłego południa
Banner
  • O autorze
  • Afryka
  • Azja Środkowa
  • Bliski wschód
  • Europa
  • Indochiny
  • Kaukaz
  • Wyspy
  • Bazary świata
  • Dziki biwak
  • Wyprawa Senegal
CzarnogóraEuropa

Kraj, który wygląda jakby Bóg rysował go na kacu. Co zobaczyć w Czarnogórze?

autor: Deny 6 maja, 2025
autor: Deny 6 maja, 2025
3,3K

Nie wiem, czy kiedykolwiek byłeś w miejscu, które wygląda, jakby ktoś wrzucił Alpy, Adriatyk, Albanię i resztki Jugosławii do jednego blendera, dodał szczyptę chaosu i odpalił na najwyższych obrotach. Ja byłem. To Czarnogóra – kraj, w którym nic nie działa tak, jak powinno. A jednocześnie wszystko ma sens.

Z plecakiem przepoconym od środka, wygniecioną koszuliną gdzieś spod biwaku w sąsiedniej Bośni i kubkiem taniej rakiji w ręku, udałem się na krótki acz treściwy rekonesans Montenegro. Czarnogórę, jak zresztą każdy kraj na świecie, warto poznać nie od kurortów, tylko od jej naturalnego krwiobiegu. Od bocznych dróg, dziwnych spojrzeń, lokalnych przekleństw i ludzi, którzy nie pytają, po co przyjechałeś, tylko od razu częstują cię czymś, co pali przełyk do trzewi. Aby wycieczka po Czarnogórze miała jakikolwiek sens poznawczy, miejscach, które warto odwiedzić miejsca pełne szaleństwa, kurzu i obiegowych legend.

 

Spis treści

Toggle
  • Czarnogóra to nie tylko Kotor i Budva
    • Czarnogóra w liczbach
  • Tanie loty z Polski, czyli jak Czarnogóra podbija serca Polaków
    • Ludzie – z sercem na dłoni i winem w butelce po Coli
    • Bo to jak Chorwacja, tylko taniej, ciszej i z charakterem
    • Góry jak z Tolkiena i morze jak z folderu z lat 80.
    • Bałkański brak spiny i „wolna amerykanka”
  • Czarnogóra: gdzie wynająć auto bez karty kredytowej i dużego depozytu?
  • Największe atrakcje Montenegro. Co zobaczyć w Czarnogórze?
    • 1. Kotor i Budva – serce i impreza Czarnogóry
    • 2. Jezioro Szkoderskie – dzikość, ptaki i wino w plastikowym kubku
    • 3. Durmitor i Przełęcz Sedlo – księżyc na ziemi
    • 4. Góry Komovi – dzikość, która nie potrzebuje widowni
    • 5. Lovćen – góra, która ma pogrzebane serce narodu
    • 6. Park Narodowy Durmitor
    • 7. Perast – sen, który wciąż się nie obudził
    • 8. Kanion Pivy i Plužine – widok, który wali z liścia
  • Dla kogo jest Czarnogóra? Kto ją pokocha, a kto ucieknie?

Czarnogóra to nie tylko Kotor i Budva

Zacznijmy od mapy. Powierzchnia kraju to raptem 13 tysięcy km², czyli trochę więcej niż woj. Świętokrzyskie, ale teren – zupełnie inna bajka. 80% to góry. I to nie jakieś tam pagórki. Czarnogóra to kraj, w którym jednego dnia możesz kąpać się w Adriatyku, a kilka godzin później pić kawę z widokiem na ośnieżone szczyty Durmitoru. Auto daje wolność. Jedziesz serpentynami nad Boka Kotorska – jednym z najpiękniejszych fiordów Europy. Potem skręcasz w głąb kraju, do kanionu rzeki Tara – najgłębszego w Europie (prawie 1300 metrów!). Po drodze może wpadniesz do klasztoru Ostrog wykutego w skale albo zaparkujesz przy Jeziorze Szkoderskim i wskoczysz do wody w miejscu, gdzie nie ma żywej duszy. A teraz wyobraź sobie, że chcesz to wszystko ogarnąć komunikacją publiczną. No way, a przynajmniej nie w tej bałkańskiej republice górskich przesmyków i wzniesień.

Czarnogóra w liczbach

  • Powierzchnia: 13 812 km²
  • 5 parków narodowych
  • Ponad 290 km linii brzegowej
  • 3 kaniony (Tara, Morača, Mrtvica), które wbijają w fotel

Photo by Anton Matis on Unsplash

Tanie loty z Polski, czyli jak Czarnogóra podbija serca Polaków

Zaczyna się bajkowo. Masz trzy dni urlopu, trochę oszczędności z niekupionej kawy na mieście, znajomego z plecakiem i głód ucieczki. Wchodzisz na stronę Wizzaira albo Ryanaira i BUM – Podgorica, Czarnogóra, bezpośrednio z Katowic, Warszawy albo Gdańska, często za mniej niż 200 zł w dwie strony. Czasem tyle samo płacisz za fryzjera w centrum miasta, a tu masz lot do innego świata, gdzie góry krzyczą, morze oddycha, a rakija kosztuje mniej niż woda mineralna.

Samolot wzbija się nad chmurami, stewardessa sprzedaje kanapki za 30 zł, ale nie narzekasz, bo lecisz do kraju, gdzie asfalt topi się w słońcu, a ludzie mają więcej historii niż telefon z pamięcią 512 GB.  Wylądowałeś. Ciepło uderza cię w twarz jak otwarta dłoń. Lotnisko Podgorica lub Tivat – jedno mniejsze od parkingu przy Lidlu, drugie odrobinę większe, ale oba z duszą.

Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej

Photo by Ender Vatan on Unsplash

Ludzie – z sercem na dłoni i winem w butelce po Coli

Czarnogórcy to nie są animatorzy z hoteli. To ludzie, którzy przyjmują cię jak kuzyna z drugiego końca Jugosławii. Wchodzisz do knajpy, a gospodarz wita cię uściskiem dłoni, jakbyś był jego sąsiadem z dzieciństwa. Siedzisz pół godziny, a już masz nowego brata, propozycję noclegu i historię o wojnie domowej, którą opowiada się jak bajkę. Polacy to czują. Bo jesteśmy narodem, który lubi konkret, szczerość i rozmowę przy stole. Przy odpowiednim trunku i zagryzce rzecz jasna.

Bo to jak Chorwacja, tylko taniej, ciszej i z charakterem

Zacznijmy od banału: jest taniej. Kawa za euro, rakija za dwa, ogromna pizza z pieca za siedem. Noclegi, jedzenie, wino, transport – wszystko wychodzi taniej niż w Chorwacji czy Włoszech, a klimat? Czasem lepszy, bo mniej turystyczny. Czarnogóra nie ugina się jeszcze pod ciężarem coachów i selfie-sticków, Gdy o Tron tu nie kręcili. To jeszcze nie sprzedany raj, jeszcze (szczególnie w interiorze) wiele pozostało z lokalnego kolorytu.

Polakom podoba się, że nikt im nie wciska pizzy quattro stagioni z mikrofali za 14 euro. Że lokalne babcie smażą burki na ulicy, a dzieciaki sprzedają winogrona z własnego ogródka przy drodze. Jest autentycznie. A my, Polacy, mamy na to radar – jesteśmy w końcu narodem, który woli wiejskie wesele z bigosem niż bankiet z pasztetem z jesiotra.

Photo by Kristi Liko on Unsplash

Góry jak z Tolkiena i morze jak z folderu z lat 80.

Czarnogóra to kraj, gdzie Polacy patrzą i mówią: „ej, czemu o tym nikt nie mówi?”. Serio. Jedziesz w Durmitor i masz krajobrazy jak z Władcy Pierścieni. Mgła, świerki, krowy, śpiewy pasterzy. Potem zjeżdżasz w kierunku Adriatyku i masz plaże, zatoki i palmy, jakby ktoś Cię teleportował do innej planety.

I to właśnie działa. Bo Polacy są zbyt znudzeni krajami „z folderu”. Włochy, Hiszpania, Grecja – wszystko piękne, ale znane. A tu nagle wchodzisz na wzgórze nad Boką Kotorską, widzisz fiord, który nie jest fiordem, i masz widok, który wygląda jakby Photoshop się zaciął, ale w dobrą stronę.

Bałkański brak spiny i „wolna amerykanka”

Polacy są zmęczeni biurokracją. I w tym sensie Czarnogóra jest jak domowy rosół po tygodniu fast foodu. W urzędzie nie działa drukarka? Trudno, przyjdź jutro. Policjant nie ma długopisu do mandatu? To się nie przejmuj. Zamówiłeś makrelę, a dostajesz pstrąga? Nie szkodzi, rakija na koszt szefa.

Ten niedorobiony system, ta improwizacja z uśmiechem, to coś, co wielu Polaków najpierw dziwi, potem śmieszy, a w końcu – rozkochuje. Bo my przecież też jesteśmy mistrzami kombinowania. Tyle że u nas za każdą „kombinację” grozi kara, a tam? Tam się tylko mówi „nema problema, prijatelju” i wszystko gra.

Czarnogóra: gdzie wynająć auto bez karty kredytowej i dużego depozytu?

Bo o ile tanie linie zrobiły swoje i rzuciły most między bałkańskim chaosem a polską chęcią tanich przygód, to wielkie wypożyczalnie samochodów skutecznie ten most podpalają. Idziesz do Avisu, Hertz, Europcaru – i nagle czujesz się, jakbyś próbował kupić jacht, a nie pożyczyć Dacię. „Credit card, please” – mówią z uśmiechem. Ale nie chodzi im o debetówkę z Żabki. Potrzebujesz karty KREDYTOWEJ z limitem jak na operację serca. 

Jeśli chcesz wynająć auto bez karty kredytowej, za gotówkę i bez zbędnych papierów, to serdecznie polecam Veselina. Gość prowadzi lokalną wypożyczalnię z sercem i luzem, który trudno znaleźć w mocno zinstytucjonalizowanych firmach pokroju Avis czy Hertz.

Nawiązałem współpracę z Veselinem i mam dla Was małą promkę, a mianowicie 10% taniej na wynajem auta z hasłem NAWYLOCIE. Jeśli wynajmiesz samochód u Veselina np. za 500 euro, 50 euro masz w prezencie na miejscową rakiję.

Zobacz lokalizację na Google Maps – Veselin Rent a Car

Co wyróżnia Veselina?

  • Chłopina nie wymaga karty kredytowej – płacisz gotówką na miejscu.

  • Depozyt? Symboliczny – 100 euro przy małym samochodzie (np. Fiat Panda), 200 euro przy większym (np. Tiguan). Uczciwie.

  • Bez ukrytych kosztów – wszystko transparentnie i do dogadania.

  • Działa szybko i elastycznie – odbiera z lotniska, podstawia auto, odbiera je gdzie chcesz.

  • Świetne oceny w Google – 5.0 przy dziesiątkach opinii, żadnych wpadek.

  • Sam właściciel jest kontaktowy, uczciwy i… po prostu spoko.

Możesz się z nim dogadać przez telefon lub WhatsAppa. Auto podstawia pod terminal, wręcza kluczyki, pokazuje mapkę i życzy dobrej drogi. Czysto, szybko, bez formalności. Tak się to powinno robić zawsze i wszędzie.

  • Opinie Google: 5,0(163) W erze digitalizacji firmowe wizytówki na Google to dla wielu biznesów najważniejsza forma autoryzacji usług. W przypadku wypożyczalni samochodów średnia ocena marki jest zazwyczaj niska, bo komentarz zostawiają najczęściej niezadowoleni klienci, o których niezadoowolenie przecież wcale nie tak trudno. Tym bardziej ocena 5,0 przy ponad 160 opiniach zasługuje na uznanie, bo nie jest to łatwe i świadczy o dużym zaangażowaniu właściciela w firmę i zadowolenie klientów.

 

[współpraca reklamowa]

 

Największe atrakcje Montenegro. Co zobaczyć w Czarnogórze?

Zainicjowany przez szejka Zajida bin Sultan Al Nahyana, pierwszego prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, meczet jest nie tylko miejscem kultu, ale jak twierdzą władze również manifestacją jedności i tożsamości narodowej. Pracowało nad nim tysiące rzemieślników z całego świata, a materiały sprowadzano z takich krajów jak Włochy, Niemcy, Maroko, Indie, Turcja, Iran, Chiny, Grecja i Malezja.

 

1. Kotor i Budva – serce i impreza Czarnogóry

Dobra, zacznijmy od klasyki, ale nie takiej z przewodnika, tylko takiej, jaką odkrywa się po zmroku. Kotor to nie tylko mury i wieże – to labirynt, w którym możesz się zgubić nawet z Google Maps. Pachnie tu wilgocią, kadzidłem i pizzą. Koty śpią w cieniu cerkwi, a starsi panowie popijają espresso z miną ludzi, którzy widzieli trzy wojny i wszystkie przeżyli z klasą.

Wchodzisz na twierdzę św. Jana o zachodzie słońca, a potem nie wiesz, czy to światło czy objawienie. A Budva? To Kotor po drinku. Knajpy, kluby, techno z piaskiem w butach, lokalne dziewczyny z ironicznym uśmiechem. Ale wystarczy odejść od głównej promenady i znajdziesz urokliwe zatoczki, rybaków cerujących sieci i ciszę, którą słychać tylko nad Adriatykiem.

To dwa oblicza Czarnogóry: duch i dym. Kamień i krew.

Photo by Emre on Unsplash

 

2. Jezioro Szkoderskie – dzikość, ptaki i wino w plastikowym kubku

Lake Skadar to nie tylko jezioro. To ocean ukryty między górami. Połowa należy do Albanii, połowa do Czarnogóry, ale całe należy do dzikiej natury. Wioska Virpazar to punkt wypadowy – stamtąd ruszysz w rejs łódką, na której kapitan jest jednocześnie sternikiem, przewodnikiem i sprzedawcą domowego wina.

Płyniesz między trzcinami. Czasem widzisz pelikany. Czasem nie widzisz nic poza mgłą. Ale to właśnie wtedy wszystko się zaczyna. To miejsce nie opowiada historii – ono szeptem uczy cię, jak żyć wolniej. Po rejsie siadasz w knajpie nad wodą. Serwują karpia, który smakuje jak złowiony 5 minut temu. Pijesz rakiję z plastikowego kieliszka i masz ochotę zagrzebać paszport w piachu i zostać tu na zawsze.

Photo by Boudewijn Boer on Unsplash

 

3. Durmitor i Przełęcz Sedlo – księżyc na ziemi

Wyjedź z Žabljaka na przełęcz Sedlo i zrozumiesz, czemu ludzie zostawiają tu serce. Droga jak z innego świata – skalne zęby wystające z zielonej trawy, świstaki, mgła, która wchodzi ci pod skórę. Jedziesz i nie wierzysz. Co zakręt, to obrazek z okładki National Geographic.

Wysiądź z auta. Idź przed siebie. Albo połóż się i gapi się w niebo. Tu ziemia jest tak blisko nieba, że trudno powiedzieć, gdzie jedno się kończy, a drugie zaczyna.

Photo by Ann Fossa on Unsplash

 

4. Góry Komovi – dzikość, która nie potrzebuje widowni

Na wschodzie Czarnogóry, tam gdzie kończą się mapy Google, zaczynają się Komovi. Trzy potężne masywy: Kom Kučki, Kom Ljevorečki i Kom Vasojevićki. Niby mniej znane niż Durmitor, ale w oczach lokalnych pasterzy – to właśnie tu bije serce bałkańskiego żywiołu.

Komovi to góry dla tych, którzy chcą być sam na sam z żywiołem. Żadnych kolejek linowych, żadnych hoteli. Tylko ścieżki, które czasem znikają w chmurach, i widoki, które czujesz bardziej klatką piersiową niż oczami. Wchodzisz w ciszę, która dźwięczy w uszach. Spotykasz owce, orły, może niedźwiedzia, jeśli masz pecha lub szczęście.

Ludzie tu twardzi jak skały, ale gościnni. Jeśli zapytasz o drogę, zaproszą cię na jogurt, chleb i coś mocniejszego – a potem zapomną ci powiedzieć, jak iść dalej. Bo Komovi nie są po to, żeby je zdobywać. Są po to, żeby się w nich zgubić i znaleźć coś w sobie.

Photo by Miljan Mijatović on Unsplash

 

5. Lovćen – góra, która ma pogrzebane serce narodu

Lovćen nie jest zwykłą górą. To pomnik, strażnik i trumna w jednym. Na jej szczycie leży mauzoleum Piotra II Petrowicia-Niegosza – poety, filozofa, władcy. Człowieka, który próbował zrozumieć duszę Czarnogóry i zapisał ją między wersami, które dziś grzmią w kamieniu.

Wchodzisz po schodach wykutych w skałach. Kamienie grzeją się w słońcu, wiatr wyje jak stado wilków. A na końcu drogi – czarna bryła mauzoleum, grobowiec jak z filmu science fiction, a za nim – taras widokowy. I wtedy wszystko cichnie.

Bo z tego tarasu widzisz wszystko: Adriatyk, Zatokę Kotorską, góry, niebo, siebie. Niektórzy mówią, że jak długo patrzysz w dal, to zaczynasz słyszeć pytania, których boisz się zadać. Inni po prostu robią selfie. Ale każdy, kto tu dotarł, wynosi coś więcej niż tylko zdjęcie.

Lovćen to miejsce, które mówi: „Tu kończy się ścieżka. Ale zaczyna coś głębszego.” 41 zakrętów. Asfalt zwija się jak wąż. A na górze – punkt widokowy, z którego widzisz pół Czarnogóry. Boka Kotorska w całej okazałości. Białe statki, czerwone dachy, zielone góry i ty – śmiejący się sam do siebie, że tu jesteś.

Zrób sobie kawę z termosu. Usiądź na barierce. Poczuj, że to, co widzisz, nie da się opisać. To trzeba poczuć gardłem, oczami, sercem.

Photo by Til Man on Unsplash

 

6. Park Narodowy Durmitor

Durmitor to nie jest po prostu park. To stan umysłu. Góra za górą, dolina za doliną – jakby Bóg, mając zły dzień, postanowił odreagować i wyrzeźbić coś pięknego na złość światu. Góry Durmitoru nie są ładne. One są dzikie, dziwne, obłędne. Wciągają cię w siebie bez pytania.

Jest Żabljak, niby miasteczko wypadowe, ale bardziej przypomina bazę z filmu science fiction – z drewnianymi pensjonatami, zapachem pieczonych pljeskavic i starymi jeepami, które wciąż jeżdżą, mimo że nie powinny. A potem tylko ty i kilometry szlaków: Crno Jezero, czyli Czarne Jezioro, spokojne jak zaklęcie. Albo Bobotov Kuk, szczyt, który wygląda jak ząb prehistorycznego potwora. Tutaj każda dolina ma swój mikroklimat, każde źródło wodospadu smakuje inaczej, a każda ścieżka prowadzi cię głębiej – nie tylko w park, ale w siebie. To miejsce nie krzyczy. Ono czeka. A jak wejdziesz wystarczająco daleko, to usłyszysz – nie szum wiatru, ale milczenie gór, które mówią więcej niż cały internet.

Photo by Andy Arbeit on Unsplash

Photo by Datingscout on Unsplash

7. Perast – sen, który wciąż się nie obudził

Zanim pojedziesz serpentyną na Sedlo, zatrzymaj się w Perast – miasteczku, które wygląda jakby ktoś zbudował je z marmuru i ciszy. Leży tuż obok Kotoru, ale jest jego przeciwieństwem: zamiast tłumów – spokój, zamiast straganów – zamknięte drewniane okiennice, które widziały więcej historii niż cała średnia klasa turystyczna razem wzięta.

Perast był kiedyś potęgą – w czasach weneckich miał swoją flotę, akademię morską, a nawet prawo do bicia dzwonów za zwycięstwa morskie. Dziś przypomina bogatego starca, który usiadł w fotelu, zamknął oczy i na ostatniej prostej żywota słucha szumu fal. Wsiądź na łódkę i popłyń do Gospa od Škrpjela, sztucznej wyspy z barokowym kościołem, który stoi na fundamentach z wraków statków i kamieni wrzucanych przez rybaków przez 500 lat. Mówią, że jak spojrzysz w taflę wody o świcie, zobaczysz odbicie starej Perasty – tej, która nigdy nie zasnęła.

Photo by Biljana Martinić on Unsplash

 

8. Kanion Pivy i Plužine – widok, który wali z liścia

Większość zna Tarę. Ale Piva to młodsza siostra z mroczniejszą duszą. Sztuczne jezioro o kolorze szmaragdu, pionowe ściany, tunele jak z filmu wojennego. A na końcu – miasteczko Plužine, gdzie czas płynie wolniej niż herbata ziołowa. Usiądź przy brzegu, zamocz stopy. Spójrz na skały. Usłysz ciszę. To miejsce leczy. Bez recepty. Bez kolejki. Bez filtra.

Photo by Alexander on Unsplash

 

Dla kogo jest Czarnogóra? Kto ją pokocha, a kto ucieknie?

Czarnogóra nie jest dla każdego. To nie jest kraj „all inclusive”, drinków z parasolką i śniadań w bufecie o 8:00. Jeśli lubisz jasne zasady, czyste chodniki i plaże z leżakami w równych rzędach – jedź do Chorwacji. Albo Grecji. Serio, nie ma w tym wstydu.

Ale jeśli masz plecak, niepokój pod skórą i głód miejsc, które nie przepraszają za to, jakie są – to witaj w domu. Czarnogóra jest dla tych, którzy potrafią zjeść figę prosto z drzewa, spać w aucie przy rzece i śmiać się z błądzenia. To kraj dla łazików, gapiących się, piszących po nocach, dla tych, co robią kawę na palniku i nie boją się dziur w drodze ani ciszy, która z czasem zamienia się w spowiedź.

Tu nikt ci nie poda planu. Ale jak dobrze popatrzysz – znajdziesz sens. Między skałami. Między ludźmi. Między sobą a sobą. Więc: pakuj plecak. Na luzie. Bez wielkich oczekiwań. Bo Czarnogóra daje najwięcej tym, którzy niczego nie chcą na siłę. I nie pytaj, gdzie warto jechać. Pójdź. I sam się przekonaj. Większość zna Tarę. Ale Piva to młodsza siostra z mroczniejszą duszą. Sztuczne jezioro o kolorze szmaragdu, pionowe ściany, tunele jak z filmu wojennego. A na końcu – miasteczko Plužine, gdzie czas płynie wolniej niż herbata ziołowa. Usiądź przy brzegu, zamocz stopy. Spójrz na skały. Usłysz ciszę. To miejsce leczy. Bez recepty. Bez kolejki. Bez filtra.

autobez kaucjiCzarnogóraKotorpodróże samochodemroadtripsamochódwynajemwypożyczenie auta
0 comments 1 FacebookTwitterPinterestEmail
Deny

Pan Król, bloger i miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do krain nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego; człowiek interesu na miarę XXI wieku. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem. Kolekcjoner winyli i pamiątek ze świata. Beergeek. Tester sprzętu noktowizyjnego.

poprzedni artykuł
Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Dhabi
następny artykuł
Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej

CZYTAJ WIĘCEJ PODOBNYCH ARTYKUŁÓW

Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej

6 maja, 2025

Nazaré – mekka wielkich fal i rybackiego folkloru

9 czerwca, 2024

Targ Złodziei (Feira da Ladra) w Lizbonie

20 sierpnia, 2022

Tajemnicza Sintra i jej największe atrakcje

14 sierpnia, 2022

Odessa, czyli gdzie dobrze zjeść i wypić

23 czerwca, 2021

Miasto Cascais – najpiękniejszy kurort Portugalii

10 czerwca, 2021

Największe atrakcje Palermo. Co zobaczyć?

8 stycznia, 2021

Targi i bazary Palermo

30 listopada, 2020

Werona w stylu slow travel

30 sierpnia, 2020

Zimowy biwak w rumuńskich Karpatach

16 marca, 2019

Zostaw komentarz Cancel Reply

Save my name, email, and website in this browser for the next time I comment.

Złap mnie na Instagramie

O autorze

O autorze

Miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do miejsc nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem.

Odbierz zniżkę na nocleg!

O autorze

O autorze

Serwus, tu Deny.

Orędownik brudnego szlajania z plecakiem, najlepiej po byłych republikach ZSRR, Azji Środkowej i Bliskim Wschodzie. 15 lat podróży po prawie 70 krajach i terytoriach spornych. Autostop, dziki biwak i lokalne speluny. Współtwórca i koordynator projektu Wyprawa Senegal.

Krwiobieg wypełniony backpackerskim stylem, w którym wartkim strumieniem płynie również klimat południa. Wiedzie żywot wyspiarza w Funchal wraz z księżniczkami. Kolekcjoner wspomnień i pamiątek ze świata.

Motto: szczęście to po prostu dobre zdrowie i słaba pamięć.

  1. Football predictions - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej10 listopada, 2025

    Świetny tekst! Czarnogóra brzmi jak raj dla miłośników aut i wolności, a Veselin to prawdziwy oaza dla tych, którzy unikają…

  2. Oczka wodne - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej26 października, 2025

    Świetny artykuł o Czernogórze :-)

  3. vòng quay online - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej11 października, 2025

    Hej, Czarnogórze, to słusznie mówisz o wolności! Ale uwaga, z tymi serpentynami i górami to nie tylko przygoda, ale i…

  4. laser marking machine - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej11 października, 2025

    Czarnogóra bez samochodu to jak Maroko bez lanego – cała przygoda, ale w połowie. Super, że są takie wypożyczalnie jak…

  5. Darek - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej14 sierpnia, 2025

    Fajna relacja. Czarnogóra i Słowenia to dużo ciekawsze destynacje niż oklepana Chorwacja. Może kiedyś...

  • Facebook
  • Instagram
  • Youtube

@2014-2023 - All Right Reserved® by NaWylocie.pl


Wróć na górę
O Azji Centralnej, Bliskim Wschodzie i wyspach ciepłego południa
  • O autorze
  • Afryka
  • Azja Środkowa
  • Bliski wschód
  • Europa
  • Indochiny
  • Kaukaz
  • Wyspy
  • Bazary świata
  • Dziki biwak
  • Wyprawa Senegal