Travel Tips
Jakie pamiątki przywieźć z Majorki?
Największe atrakcje Palermo. Co zobaczyć?
Jak dostać się to Turkmenistanu?
Spanie pod namiotem w Turcji Wschodniej. Gdzie warto?
Odessa, czyli gdzie dobrze zjeść i wypić
Wypożyczanie samochodu w Jordanii #tutorial
Gdzie dobrze zjeść i poimprezować w Mińsku?
10 powodów, dla których musisz odwiedzić Lwów
Gdzie napić się dobrego piwa w Weronie?
Wiza do Iranu – tutorial
  • Współpraca
  • Bucket List
  • Karta Curve
  • Prelekcje
  • Kontakt
O Azji Centralnej, Bliskim Wschodzie i wyspach ciepłego południa
Banner
  • O autorze
  • Afryka
  • Azja Środkowa
  • Bliski wschód
  • Europa
  • Indochiny
  • Kaukaz
  • Wyspy
  • Bazary świata
  • Dziki biwak
  • Wyprawa Senegal
Azja ŚrodkowaBazary świataUzbekistan

Bazar Chorsu w Taszkiencie

autor: Deny 26 kwietnia, 2020
autor: Deny 26 kwietnia, 2020
5,K

 

Środkodowoazjatyckie bazary to dobre miejsce dla łowców przygód i poszukiwaczy skarbów. Epicentrum interpersonalnych szermierek handlowych w każdym mieście Azji Środkowej jest znany nam wszystkim bazar. W Uzbekistanie bazary pełnią ważną funkcję życia społeczno-handlowego, gromadząc codziennie tłumy przedsiębiorczych homo sapiens.

W Taszkiencie odwiedziliśmy bazar Chorsu, którego historia siędza lat 20-tych ubiegłego stulecia. Zlokalizowany w ścisłym centrum uzbeckiej stolicy targ, jest barwnym elementem wielkomiejskiego życia prawie 2,5 milionowej stolicy. W tym krótkim treściwym wpisie, pokażemy Wam bazar, elementy lokalnego rękodzieła i wytwory pracy zwykłych mieszkańców.

 

Spis treści

Toggle
  • Chorsu – bazar z ponad stuletnią historią
  • Bazarowe osobowości
    • Ooo wy jesteście swoi, czyli więź ludów Sojuzu
  • Co można kupić na bazarze Chorsu?
    • Kurut i katik – mleczne rarytasy Azji Środkowej
    • Tradycyjny chleb lepioszka
    • Przyprawy, słodycze i suszone owoce regionu
    • Pamiątki, rękodzieło i chińskie precjoza
    • Uzbekistan pełen jest orientalnych skarbów

Chorsu – bazar z ponad stuletnią historią

W Taszkiencie działa prężnie co najmniej 7 bazarów, ale najpopularniejszym z nich jest Eski Juva. Nazwę tego miejsca przetłumaczyć można na „Starą wieżę”, jednak wśród mieszkańców rozpopularyzowano termin Chorsu. Miejski targ mieści się w ścisłym centrum miasta, a dokładniej na ulicy Tafakkur ko’chasi pod numerem 57. To nie jest bazar ala Dworzec Świebodzki we Wrocławiu. To naprawdę pokaźnych rozmiarów targowisko z ponad stuletnią historią. Serce jarmarku znajduje się w centralnej trójkondygnacyjnej betonowej bryle o kopule zdobionej błękitno-morską ornamentyką regionu. Zabudowa charakterystyczna dla Uzbekistanu. Nie do pomylenia z żadnym innym krajem świata (choć czasami przywołująca Iran).

Atrakcyjność tego miejsca potęguję bliskość zabytków najwyższego kalibru – wspaniałej zabudowy czasów świetności. W kilka minut spacerem od bazaru podziwiać można Kukeltasz – średniowieczną medresę z XVI wieku czy pokaźny meczet Juma. Na kartach historii bazar zapisał się, jako miejsce pełne orientalnych dóbr wszelakiej maści.

 

Po prawej jeden z budynków bocznych Chorsu, po prawej symbol Uzbekistanu – melony.

Dynie, arbuzy, melony. To uzbeckie rarytasy, których skórki znaleźć można na drogowych poboczach od Taszkientu po Chivę.

 

Bazarowe osobowości

Lubię bazary, bo poza lokalnym kolorytem, można w ich tętniącym centrum doświadczyć spektakularnych spotkań. Mawiają, że jeśli szukasz problemu, znajdziesz go na bazarze. Jako, że lubię przygody i kontakty z ludem tubylczym odwiedzanych republik, bazar Chorsu wydał mi się obowiązkowym kierunkiem na miejskiej mapie Taszkientu.

Nie minęło dużo czasu, gdy spotkaliśmy pierwszego jegomościa. Prawdopodobnie był Rosjaninem, nie przypominał bowiem Uzbeka, Tadżyka, Kirgiza czy Kazacha. Miał wyraźnie europejskie, wschodnie rysy twarzy. Ogłosił się reprezentantem tatarskiego klanu. Mimo, że chłopina był do nas pokojowo nastawiony, traktował nas trochę, jak agentów obcego mocarstwa. Swój tatarski rodowód przeplatał z siarczystymi wstawkami o faszyźmie. Filmował nasze bazarowe poczynania. Gdy zaczęliśmy go kręcić, bo zachowywał się podejrzanie, zrobił to samo. Wyjął telefon człowieka specnazu, a na pożeganie rzucił uroczyste „Sieg heil!„.

Ooo wy jesteście swoi, czyli więź ludów Sojuzu

Podróżując po byłych republikach radzieckich Azji Środkowej czuć, że ich mieszkańców łączy dawny rodowód. To braterstwo ludów ZSRR, czyli czasów równie przeklinanych, jak wspominanych z rozrzewnieniem. Nie pamiętam, ile razy podczas podróży po Uzbekistanie moja małżowina drażniona była sformułowaniem „za Sowietów było lepiej…„. Za każdym jednak razem doświadczaliśmy dużych pokładów sympatii do Polski i ogólnie pozytywnych reakcji na odpowiedź, skąd jesteśmy. Bo Polska w wyobrażeniu Uzbeków to już Zachód. Kraina, gdzie jest dobrze płatna rabota, a po ulicach śmigają solidne maszyny. Potwierdziły to słowa pewnej babuszki z bazaru Chorsu. Gdy dowiedziała się, że jesteśmy z Polski z uśmiechem na twarzy oznajmiła „Aaa Poliaki, to wy swoi„. Chwilę wcześniej obsługiwała przy stoisku turystkę ze Szwajcarii, z którą jednak nie mogła nawiązać nici porozumienia przy zakupie zieleniny.

 

Tatar, zadeklarowany faszysta, szpieg. Zaczepił nas podczas przeglądania bazarowego szpeju. Piękną ruszczyzną wygłosił oficjalny pean na temat swoich tatarskich korzeni.

 

Co można kupić na bazarze Chorsu?

Odpowiedź jest prosta: prawie wszystko. Nie jest to tak orientalne targowisko, jak bazar Naran Tuul w Ułan Bator, ale i tak daje radę. Przed udaniem się na bazar, radzę odpowiednio się posilić. Najlepszym rozwiązaniem będzie dostępne za śmieszne pieniądze następujące kombo kulinarne: lepioszka, arbuz i mors na popitkę. To pierwsze to rodzaj tradycyjnego chleba popularnego w całej Azji Środkowej. Jest tani, dostępny wszędzie i za każdym razem smakuje obłędnie. Arbuz to arbuz, każdy go kiedyś w swoim życiu połknął w letnim ukropie. A mors to bezalkoholowy słodzony napój owocowy, który podaje się zimny w gorące dni. Kubek kosztuje 30 groszy. Gdy ujarzmicie fizjologię, zapraszam do zwiedzania bazaru Chorsu.

Kurut i katik – mleczne rarytasy Azji Środkowej

Spektrum produktów spożywczych powinno usatysfakjonować każdego entuzjastę kulinariów. Na parterze centralnego budynku znajduje się sekcja warzywno-mięsno-serowa. W rzędzie z produktami mlecznymi kupić można flagowe produkty regionu. Jednym z nich jest bez wątpienia kurut. Znany w Azji Środkowej przysmak, który od stuleci był niezbędnym elementem ekwipunku nomadów, handlarzy, pielgrzymów i kupieckich karawan. Kurut to wysuszone twarde kulki twarogu o średnicy kilku centrymetrów. Występują również w formie kwadratów, pałeczek i rombów. Są zazwyczaj mocno solone, ale paradoksalnie gaszą pragnienie. To bardzo ważne w kontynentalnym klimacie tej części świata. Występują najczęściej w kolorze białym, różowym (z dodatkiem papryki) i brązowym (w wersji wędzonej). Długi termin przydatności i walorów smakowych kurutu sprawia, że jest cennym elementem codziennej diety ludów środkowoazjatyckich. Innym znanym mlecznym produktem, który warto poddać krytyce kubków smakowych, jes katik. W Uzbekistanie znany, jako qatiq. To gęsta forma jogurtu powstałego po kilkugodzinnej fermentacji mleka.

 

Kurut – mleczny przysmak Azji Centralnej.

 

Tradycyjny chleb lepioszka

I to jest absolutny kulinarny sztos. Nie tylko Uzbekistanu, ale większości krajów Azji Środkowej. Lepioszka to tradycyjny wypiek pszenny, najczęściej przybierający formę owalną. Jest bardzo popularny i tani, bowiem do jego przygotowania potrzeba zaledwie trzech składników: mąki, wody i tłuszczu. Zawsze i o każdej porze dnia dostępny na ulicach Uzbekistanu. Smakuje genialnie. Przy backpackerskiej wyprawie redukcja kosztów to podstawa. Dzięki uzbeckim chlebkom można dużo przyoszczędzić, są łatwe w transportowaniu i zdatne do spożycia przez wiele dni. Korzystaliśmy przez 800 kilometrów podróży po kraju.

Lepioszka lepioszce nierówna. Każda lokalna piekarnia stara się wyróżnić od konkurencji, urozmaicając nieco formę i smak wypieków. Środek każdej lepioszki jest inny i najczęściej jest miejscem na odciśniętą pieczęć rodzinnego zakładu produkcyjnego.

 

Lepioszki są kosmicznie tanie. Za chleb zapłacicie ok. 1 PLN. Przy backpackerskiej wyprawie ma to duże znaczenie. Chleb przez kilka dni zachowuje świeżość i niejednokrotnie zabija głód podczas autostopowej przygody.

Nie wiem czy wiecie, ale środek każdej lepioszki jest inny! Możecie znaleźć w nim odciśniętą pieczęć piekarni, z której pochodzi.

Na bazarze Chorsu mnóstwo jest stoisk takich, jak to. Lepioszka, podobnie jak melon czy plov, konsumowana jest przez Uzbeków w ogromnych ilościach.

 

Przyprawy, słodycze i suszone owoce regionu

Uzbekistan od zamierzchych czasów był miejscem tranzytu towarów z różnych części świata. To przez terytorium tego kraju przebiegał słynny Jedwabny Szlak, który przemierzały najrozmaitsze karawany kupieckie. Miasta Silk Road, takie jak Samarkanda, Buchara czy Chiva, w sposób naturalny stawały się centrami handlu i biznesu.  Na wszystkich bazarach Uzbekistanu dominują przyprawy. Ich wybór jest przeogromny. Od kurkumy, cynamonu, kolendry przez kardamon, goździki, chili aż po szafran. Wiele z tych przypraw Uzbekowie dodają do lokalnych dań. Pijąc podobnie jak Irańczycy herbatkę z szafranem czy dorzucając czarnego pieprzu do pilawu. Sproszkowana papryka często urozmaica wnętrze samsy, popularnych uzbeckich pasztecików.

Uzbekowie uwielbiają słodkości. Dlatego bazarowa sekcja z delicjami jest zawsze bardzo urozmaicona. Na Chorsu bez problemu wyłowicie pachlawę, która tutaj w Uzbekistanie, jest bardziej zbita i słodsza niż na zachodzie Azji. Jeśli wciąż będziecie żądni cukru, na pierwszym lepszym stanowisku kupicie czak-czaka . To pszenny rarytas z dodatkiem miodu i jajek. Bazar Chorsu przypadnie do gustu fanom łakoci. Powszechnie dostępna jest urama, uzbecki odpowiednik naszego chrustu. Co to byłaby za uczta bez gozinaków, optoczonych miodem kulek pełnych orzechów (pistacji, migdałów, orzechów nerkowca). Słodkości zapić można herbatką z navatem, tradycyjnym patyczkiem z kryształkami syropu cukrowego, którym miesza się czaj. Stosownym w całej Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie.

 

Gdyby kopce były nieco bardziej szpiczaste, można by rzec, że to kadr z Marrakeszu. Nic bardziej mylnego. Uzbekistan pełen jest orientalnych przypraw!

 

Pamiątki, rękodzieło i chińskie precjoza

Co to byłby za bazar, gdyby nie można na nim kupić zacnych pamiątek. Jedną z nich jest pczak (po uzbecku pichoq), czyli tradycyjny nóż stosowany od wieków przez Uzbeków i Ujgurów. Rękojęść najczęściej zrobiona jest z kości. Kupiłem sobie na pamiątkę taki rapier, targując się prężnie z uzbeckimi kupcami. Stanęło finalnie na kwocie 110 000 UZS (ok. 40 pLN). Innym godnym polecenia produktem lokalnego rękodzieła są uzbeckie mycki – czapki zwane tubuteikami. Fajne, ale zalecam wstrzemięźliwość w ich ubieraniu na terenie wątpliwych dzielnic Rzeczpospolitej.

Wszystkim konserom czaju polecam uzbecką zastawę. Pięknie zdobiona piala (filiżanka) jest nieodłącznym elementem wyposażenia każdego gospodarza. Służy do picia herbaty, która jest bardzo często spożywana w Uzbekistanie. Popularny czaj pity jest w wersji zielonej (kuk-choy) i czarnej (kora-choy). Obie smakują wybornie. Wersja z cukrem nazywa się kand-choy. Do herbaty często dodaje się orientalnych przypraw, a w Karakałpacji mleka. Warto zaopatrzyć się w cały zestaw – kilka różnych piali i dzbanek. Miseczki są tanie, jak barszcz, a przy zakupie kilku-kilkunastu sztuk jest potencjał na spor upust cenowy.

Uzbekistan pełen jest orientalnych skarbów

Wszechobecne są ręcznie haftowane gobeliny, torby i kurtki. Produktem typowo regionalnym jest suzani, czyli ręczny haft. Wykorzystywany również w Tadżykistanie, Kazachstanie czy Kirgistanie). Wzory nawiązują do folkloru i historii zdobią sprzedawane na bazarach i punktach z pamiątkami narzuty, poszewki, dywany, czapki, skarpety, obrusy. Jedwabne szaliki i kurtki (uzbek ikat) będą wysokiej jakości prezentem dla stęsknionej w Kraju nad Wisłą rodziny. Popularnymi suwenirami są drewniane lalki ubrane w ludowe stroje Uzbekistanu. Dla wytrawniejszych łowców super pamiątką będzie pięczotka chlebowa. Tak, ta sama, której piekarnie używają do odciskania swojego herbu na środku każdej chrupiącej lepioszki.

 

W przydrożnej kawiarence w Samarkandzie. Taki dzbanek czarnego czaju kosztował mnie ok. 6 PLN.

Bazar Chorsu pełen jest ceramicznej sztukaterii z orientalnym wzornictwem regionu.

Charkaterystyczna dla Uzbekistanu ornamentyka

Bazar Chorsu – babuszka sprzedająca świeży kurut.

Gigantyczna kopuła w charakterystyczne dla Uzbekistanu wzory znakomicie komponuje się z błękitem nieba nad Taszkientem

 

bazarbazary Azji ŚrodkowejChorsuChorsu BazarstraganUzbekistan
0 comments 0 FacebookTwitterPinterestEmail
Deny

Pan Król, bloger i miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do krain nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego; człowiek interesu na miarę XXI wieku. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem. Kolekcjoner winyli i pamiątek ze świata. Beergeek. Tester sprzętu noktowizyjnego.

poprzedni artykuł
Aszchabad – osobliwa stolica Turkmenistanu
następny artykuł
Jezioro Kaindy, czyli podwodny las w Kazachstanie

CZYTAJ WIĘCEJ PODOBNYCH ARTYKUŁÓW

Co zobaczyć w Senegalu? Bazarowe życie Afryki Zachodniej

14 czerwca, 2024

Siyob Bazar – największe targowisko Samarkandy

27 kwietnia, 2024

Poznaj Tadżykistan – bazary Jedwabnego Szlaku

4 listopada, 2023

Osh Bazar – najlepszy bazar Kirgistanu

27 października, 2023

Targ suszonych ryb i ośmiornic w Nazaré

19 lipca, 2023

Targ farmerów Santo da Serra na Maderze

6 marca, 2023

Mercado do Livramento – najlepszy targ rybny jaki...

7 listopada, 2022

Targ Złodziei (Feira da Ladra) w Lizbonie

20 sierpnia, 2022

Targowisko Central Market w Phnom Penh

19 listopada, 2021

Gdańsk też ma swoje bazary, czyli pchli targ...

31 lipca, 2021

Zostaw komentarz Cancel Reply

Save my name, email, and website in this browser for the next time I comment.

Złap mnie na Instagramie

O autorze

O autorze

Miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do miejsc nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem.

Odbierz zniżkę na nocleg!

O autorze

O autorze

Serwus, tu Deny.

Orędownik brudnego szlajania z plecakiem, najlepiej po byłych republikach ZSRR, Azji Środkowej i Bliskim Wschodzie. 15 lat podróży po prawie 70 krajach i terytoriach spornych. Autostop, dziki biwak i lokalne speluny. Współtwórca i koordynator projektu Wyprawa Senegal.

Krwiobieg wypełniony backpackerskim stylem, w którym wartkim strumieniem płynie również klimat południa. Wiedzie żywot wyspiarza w Funchal wraz z księżniczkami. Kolekcjoner wspomnień i pamiątek ze świata.

Motto: szczęście to po prostu dobre zdrowie i słaba pamięć.

  1. Football predictions - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej10 listopada, 2025

    Świetny tekst! Czarnogóra brzmi jak raj dla miłośników aut i wolności, a Veselin to prawdziwy oaza dla tych, którzy unikają…

  2. Oczka wodne - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej26 października, 2025

    Świetny artykuł o Czernogórze :-)

  3. vòng quay online - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej11 października, 2025

    Hej, Czarnogórze, to słusznie mówisz o wolności! Ale uwaga, z tymi serpentynami i górami to nie tylko przygoda, ale i…

  4. laser marking machine - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej11 października, 2025

    Czarnogóra bez samochodu to jak Maroko bez lanego – cała przygoda, ale w połowie. Super, że są takie wypożyczalnie jak…

  5. Darek - Czarnogóra wynajem auta bez karty kredytowej14 sierpnia, 2025

    Fajna relacja. Czarnogóra i Słowenia to dużo ciekawsze destynacje niż oklepana Chorwacja. Może kiedyś...

  • Facebook
  • Instagram
  • Youtube

@2014-2023 - All Right Reserved® by NaWylocie.pl


Wróć na górę
O Azji Centralnej, Bliskim Wschodzie i wyspach ciepłego południa
  • O autorze
  • Afryka
  • Azja Środkowa
  • Bliski wschód
  • Europa
  • Indochiny
  • Kaukaz
  • Wyspy
  • Bazary świata
  • Dziki biwak
  • Wyprawa Senegal