facebook instagram pinterest vimeo youtube

Malta i Gozo

 

W tym niewielkim państwie wyspiarskim, niewiele większym terytorialnie od takich zagadkowych bytów państwowych jak Nauru czy Saint Kitts i Nevis, mieszka populacja wielkości Szczecina. Formalnie, bo licząc turystów oraz powiększające się skupisko czarnych imigrantów jej liczba jest zdecydowanie większa.

Malta jest mała i dlatego jest idealnym kierunkiem na krótki, treściwy wypad. Tym, co charakteryzuje wyspę, jest jej surowy i suchy klimat. Znikoma ilość zieleni i skalisty krajobraz determinuje brak jezior i rzek, za to ciepłe morze sprawia, że będąc na miejscu nie przeszkadza nam cała reszta. Wyspa słynie z kilkusetletniej historii Zakonu Rycerskiego, likierów z opuncji, zabytkowej stolicy i rzeszy gorliwych wyznawców religii katolickiej. My zapamiętamy ją również dzięki browarkowi CISK, który swoim wyglądem przypomina kultowego Mocnego Fulla, których rodzina Kiepskich wypiła hektolitry podczas 10 lat kręcenia serialu.

Spotykając się jeszcze przed upragnionym urlopem na Malcie, planowaliśmy wakacje aktywne i spędzone na łonie natury. Z dużym zapałem chcieliśmy spakować namiot, a na miejscu wypożyczyć rower, żeby dokładnie zwiedzić tę małą wysepkę wzdłuż i wszerz. Nie odstraszały nas ani opinie na forach, a także mejlowe sugestie właścicieli naszych hosteli.

 valetta_z_piwkiem

 

Valetta – pierwsze kroki i organizowanie noclegu

Nasze plany szybko jednak zostały zweryfikowane. Najpierw musieliśmy zrezygnować z namiotów, których nie udało się nam spakować do bagażu podręcznego, a ostatecznie pożegnaliśmy się również z pomysłem wypożyczenia rowerów, z których korzystanie byłoby chyba niemożliwe przez tamtejsze, nieludzkie (a przynajmniej niesłowiańskie) upały.

Po trzygodzinnym locie w końcu wylądowaliśmy na małym lotnisku, skąd już zaledwie kilka km dzieliło nas od stolicy Malty. Szybko wsiedliśmy do klimatyzowanego autobusu i ruszyliśmy na podbój Valletty, w której postanowiliśmy spędzić 7 dni. Stwierdziliśmy, że to właśnie ta zabytkowa stolica będzie najlepszą bazą wypadową, choćby ze względu na główny dworzec autobusowy, z którego mogliśmy dojechać w każdy zakamarek wyspy. Maltańska firma Arriva to prywatny przewoźnik działający na terenie całej Malty (także na Gozo). Komunikacja autobusowa jest bardzo dobrze zorganizowana, wygodna i punktualna. Dworzec główny znajduje się tuż za starówką przy wielkiej fontannie Trytonów, a tygodniowy bilet kosztuje tylko 12 EUR. Uwaga! Od autobusowej klimy można się nieźle porobić bowiem różnica temperatur wynosi ok. 10 stopni C.

Poniżej zamieszczamy zrzut satelitarny Valetty z trzema zaznaczonymi punktami. Ten pierwszy od lewej to Bonheur Guest House na ulicy Sappers Street 18, gdzie nocowaliśmy przez 7 dni. Środkowy to pensjonat, w którym spali nasi znajomi – Asti Guest House na ulicy Ursula Street, a punkt wysunięty najbardziej na wschód przedstawia miejsce naszych nocnych schadzek – skałki z widokiem na Fort Ricasoli. Asti Guest House to 350-letni guest house prowadzony przez 81-letnią babuszkę, która przyjmuje tylko i wyłącznie telefoniczne rezerwacje. Strona hostelu jest dość ciężka do namierzenia, podajemy asekuracyjnie  nr. tel., pod którymi można kontatować się z p. Anną – (+356) 2123 9506 / (+356) 2122 7483). Ceny w porządku: ok. 21 EUR/osoba za prywatny pokój dwuosobowy ze śniadaniem kontynentalnym. Dodatkowo WiFi i możliwość wracania o każdej porze (klienci dostają klucze).

 

mapa_valetty

 

 

Greczynka Rosa i jej Bonheur Guest House

Z kolei Bonheur Guest House prowadzi urocza Greczynka Rosa wraz z mężem Anglikiem. Ceny podobne jak w Asti, ok. 20 EUR/osoba za pokój prywatny. W pakiecie śniadanie kontynentalne. Minusem dość głośna okolica (hałas związany z rewilizacją kamienic), brak dostępu do internetu i recepcja otwarta do północy w dni robocze. Warto pamiętać, że to dwie najtańsze opcje noclegowe w obrębie starej części stolicy. Reszta to hotele lub coś na wzór trzy gwiazdkowych hosteli, ale o podanych wyżej cenach możemy pomarzyć 🙂

Wieczorami po kilkunastogodzinnym zwiedzaniu wyspy rozbijaliśmy obozowisko na skałkach wzdłuż skalistych murów obronnych i w bliskim sąsiedztwie Dzwonu Wolności. Kozacka miejscówka, usytuowana z dala od turystycznych wrzasków świetnie nadaje się na wieczorne piwkowanie i kąpiel.

 

skalki_valetta

 

Jak zwiedzać wyspę i co zobaczyć: tutorial

Spędzając tydzień w Valletcie udało nam się zobaczyć najważniejsze punkty zabytkowe Malty. Zwiedzanie starej części stolicy rozpoczęliśmy od głównej ulicy miasta Triq ir-Repubblika, która zaczyna się przy głównej bramie miejskiej, a kończy przy Forcie St. Elmo. Już od porannych godzin zaczyna robić się tłoczna po apogeum w okresie popołudniowym. Kierując się nią dojdziemy do dwóch najważniejszych zabytków: Konkatedry św. Jana i Pałacu Wielkiego Mistrza.

Starówka jest niewątpliwie ładna, ale nie zrobi dużego wrażenia na osobach, które podróżowały wcześniej po południu Europy. Jest po prostu południowo w pełnym tego słowa znaczeniu: wąskie, strome uliczki, samochody typu Daihatsu upchane jak sardynki, rodzinne sklepiki i zwarta zabudowa. Co innego w Mdinie – byłej stolicy Malty, piekielnie gęsto zaludnionej i liczącej sobie zaledwie 306 mieszkańców. To taki chorwacki Dubrovnik w pomniejszonej skali. W miasteczku panuje średniowieczny klimat, a mieszanina architektury normandzkiej i barokowej wzbudza w odwiedzających zachwyt. Otaczający byłą stolicę kraju Rabat to kolejny godny uwagi punkt wycieczki znany głównie z katakumb św. Pawła. Z Rabatu to już rzut beretem do cytrynowych ogrodów Buskett i klifów Dingli. Warto zaplanować sobie cały dzień na te cztery atrakcje, zostawiając ogrody i klify na późne popołudnie z uwagi na wysoką temperaturę.

Autobusami nr. 81, 82 lub 85 w niecałe 40 minut można dostać się do rybackiej wsi o nazwie Marsaxlokk. Słynie ona głównie z portu zapełnionego tradycyjnymi, maltańskimi łodkami Luzzu i czynnego codziennie targu rybnego. Odwodnionym i wynędzniałym turystom odradzamy jakiekolwiek spoufalanie się z remizą o nazwie Code 09 Bar. Ani tam smacznie, ani tanio ani tymbardziej przyjemnie. Naciągają i mają w głębokim poważaniu klientów. Jeden dzień warto przeznaczyć na zwiedzanie maltańskiego trójmiasta – Birigu, Bromla i Isla. Fragmenty zabudowań tych miast widać z murów warownych Valetty, a dostać się tam można standardowo z Dworca Głównego przy fontannie Trytonów. Wycieczka na 3-4 godziny.

 

koty_malta

 

Jedziemy na południowe wybrzeże Malty

Wybierając się na południowe wybrzeże Malty natrafimy na dość popularne klify Dingli, wyrastające z morza na wysokość ok. 200 m formacje skalne. Klify jak klify, szału nie ma, większe wrażenie robią choćby klify w portugalskim Algavre. Ale wyspa jest tak niewielka, że warto zaszyć się w każde jej miejsce. Na klifach znajduje się urokliwa kaplica św. Marii Magdaleny z 1646 r., gdzie co roku 22 lipca odbywa się tu jedna ze słynnych fest, podczas której w kaplicy odprawiana jest msza.

10 km na wschód znajduje się słynna Blue Grotto, zaliczana do największych atrakcji Malty. W tym miejscu duża rekomendacja! Polecamy 20-minutowy rejs łajbą rybacką po okolicznych jaskiniach i zatoczkach (7 EUR od osoby, 3,5 EUR nieletni). Płynąc łódką można wykąpać się w morzu, ale najpierw trzeba podbić do sternika i spytać go o taką możliwość. W zatoczce skąd startują łodzie można popływać i poskakać z kilkumetrowych skał, co przetestowaliśmy. Przez południowe wybrzeże kursuje autobus lini 201, który łączy lotnisko z miejscowością Bahrija, przejeżdża przez Żurrieq, Blue Grotto, Hagar Qim, klify Dingli aż do Rabatu skąd łatwo o połączenie powrotne do Valetty.

 

koty_malta

 

Nocne życie na Malcie + Popeye Village

Zwolennikom nocnego życia i zakupów spodobają się znajdujące kilkanaście minut jazdy autobusem od Valetty miejscowości – Silema i St Julians. W tej pierwszej mieszczą się największe centra handlowe na wyspie (m.in. galeria The Point), a w drugiej sławna dzielnica Paceville słynąca z angielsko-irlandzkich barów i klubów nocnych. Po drodze na Gozo i Comino można odwiedzić wioskę Miellieha, zobaczyć schrony z okresu II wojny światowej (2 EUR – warto wejść choćby dla samej temperatury i ulgi jaka wytworzy się pod jej wpływem) i zabytkowy kościół Naszej Pani Zwycięskiej.

Ostatnią atrakcją jaką polecamy na Malcie jest Sweetheaven Village znana bardziej jako kompleks Popeye’s Village. To tu 28 lat temu Robin Williams wcielił się w rolę Popeye’a w filmie Roberta Altmana. Wioska, który przypomina typową wieść turystyczną na Dominikanie lub Kostaryce to niestety sztuczny twór stworzony na potrzeby kręcenia filmów. Przez caly rok wioska filmowa jest otwarta od godz. 9:00 do zmierzchu, ale wejście do niej jest kosmicznie drogie (12 EUR) i w przypadku osób bez dzieci jest delikatnym frajerstwem. Popeye’a można bez problemu zobaczyć z otaczających go klifów, porobić zdjęcia, napić się piwka bez jakichkolwiek opłat za wstęp!

Wysepki Gozo i Comino

Comino sobie odpuściliśmy ze względu na kończące się fundusze i prosty rachunek zysków i strat. Stwierdziliśmy, że dla jednej błękitnej laguny, rezerwatu ptaków i trzech niewielkich piaszczystych plaż możemy z czystym sumieniem darować sobie tę atrakcję. Wybraliśmy Gozo, które stało się naszym punktem spoczynku przez kolejne 3 dni. Pierwszą noc spaliśmy w czymś na wzór Domu Pielgrzyma, St. Joseph Home Hostel w miejscowości Ghajnsielem niedaleko Mgarr (to stąd wypływają i wpływają promy). Pokój 4 osobowy za 3 noce wynosi mniej więcej 191 EUR za wszystko czyli ok. 15 EUR od osoby. Do dyspozycji goście jest kuchnia, balkon, taras na dachu, wiFi, a nawet takie atrakcje jak bilard czy ping-pong. W cenę wliczone jest śniadanie kontynentalne (tym razem zamiast dżemu prawdziwa szynka i ser żółty!!). Uwaga! Wszystkie pokoje w hostelu są otwarte, nie zamyka się ich. Personel gwarantuje bezpieczeństwo, nam osobiście nic nie zginęło więc całkiem możliwe, że to enklawa spokoju.

Zwiedzając Gozo najlepiej zacząć od stolicy – Rabatu (Victorii). Nad miastem góruje położona na wzgórzu cytadela, która stanowi główną atrakcję tego miejsca. Z hostelu do miasta jedzie się 5 minut busem. Wyspa wielkościowo to mniej więcej 1/3 Malty więc poruszanie się po niej to jak przejażdżka rowerem po wrocławskich Krzykach. Wszędzie blisko. Obowiązkowo do zaliczenia Azure Window na zachodnim wybrzeżu, najlepiej z czteropakiem zimniutkim CISKów w torbie :). Naszym drugim noclegiem na wyspie był turystyczny kurorcik Xlendi, gdzie spędziliśmy dwie noce w Sea Star Apartments. Wyjątkowo konfortowy nocleg. Dostaliśmy małe mieszkanko do dyspozycji, a za noc płaciliśmy ok. 33 EUR za parę. W Xlendi nic specjalnego nie zobaczymy, ale nabierzemy ciepła i optymizmu przed nadchodzącym niemiłosiernie “polskim październikiem”.

 

Plaże, jedzenie, odpoczynek

Oczywiście nie zrezygnowaliśmy także z plażowania, co tak naprawdę nie było łatwe bo maltańskie plaże to powiększone piaskownice. Na Gozo w najbardziej turystycznej miejscowości Xlendi pod terminem “plaża” kryje się wąskie, betonowe molo ciągnące się wzdłuż urokliwej skalnej zatoczki…Na głównej wyspie najlepszym wyborem w tej kwestii jest wg nas Pretty Bay położona nieopodal Marsaxlokk, dość zatłoczona, ale przynajmniej z piaskiem 🙂 Całkiem ciekawa wydaję się również Gnejna Bay, położona w zatoce pod drugiej stronie cypla Ras il Qarraba.  W internecie można znaleźć szereg artykułów nt. wspaniałych, piaszczystych plaż, które niestety w dużej mierze mijają się z prawdą. Większość oznakowanych “parasolikiem” punktów wypoczynkowych to głównie wąskie, kamieniste, sztucznie wydzielone fragmenty z parasolami, leżakami i tłumem ludzi.  Wykaz wszystkich dostępnych na wyspie plaż możecie znaleźć pod tym linkiem – plaże na Malcie.

Warunki atmosferyczne na wyspie zdecydowanie nie sprzyjały obżarstwu, dlatego poza kontynentalnym śniadaniem w ciągu dnia wystarczyło nam tradycyjne maltańskie pastizzi, sprzedawane dosłownie na każdym rogu, 2 litry wody i browar CISK, przypominający swoim wyglądem kultowego Mocnego Fulla ze ŚWK.

ftira

Na takiej niskokalorycznej diecie spokojnie wytrzymywaliśmy do wieczora, który zawsze wieńczyliśmy pyszną kolacją. Maltańska kuchnia to mieszanka południowoeuropejskich smaków, głównie świeże ryby, owoce morza, włoska pasta i pieczony królik – duma Maltańczyków. Dzięki pomocy życzliwej Rosy udało się trafić w odpowiednie miejsce w Valletcie, gdzie mogliśmy zjeść regionalną ftirę. Knajpa Nenu the Baker mieści się na St Dominic Street 143 i oferuje tradycyjne, maltańskie potrawy. Całość okraszona profesjonalną obsługą i klimatycznym wystrojem robi wrażenie. 10E za naprawdę syty posiłek dla dwóch osób to cena godna zainteresowania.

W Xlendi znajduje się kapitalny Churchill Bar, oferujący kuchnię śródziemnomorską ze szczególnym uwzględnieniem wypiekanej tradycyjnymi metodami pizzy. Jakie to miejsce świetnie obrazuje komentarz jednego z klientów na stronie tripadvisor.com: “Byliśmy w tej restauracji podczas naszej pierwszej nocy w Xlendi i odwiedziliśmy ją później dwukrotnie. Oferują najlepsze pizze, jakie kiedykolwiek jadłem. Doskonała lokalizacja przy zatoce, świece, wino i twoja ukochana kobieta – czego więcej można chcieć?“.

 

Valetta

valetta2malta80valetta3valetta4IMG_3009IMG_4511IMG_4485IMG_4460IMG_3704malta22IMG_3354IMG_3337IMG_3334IMG_3060IMG_3085IMG_3040IMG_3079IMG_3039IMG_3126IMG_32371

Marsaxlokk

IMG_3313IMG_3304IMG_3302IMG_3307IMG_4168

Mdina

IMG_36812585001225850018IMG_3677IMG_3640IMG_3682IMG_369725850038IMG_3696

Popeye Village

IMG_3879popeyepopej1IMG_3896IMG_3933

Blue Grotto

IMG_4048IMG_4016IMG_4076malta21IMG_4086IMG_4110

Gozo i Rabat

IMG_4637IMG_3850IMG_4742malta20IMG_3775IMG_4692

IMG_4684 IMG_4689 IMG_4702 IMG_4725IMG_4724

Gozo i Xlendi

IMG_4906IMG_4889IMG_4849IMG_4855IMG_4835

Hania Król Edytor
Autorka wpisu
Pani Król. Zawsze z planem na podróż przypominającym budowę szwajcarskiego zegarka. Świat odkrywa z przewodnikiem, słomianym kapeluszem na głowie i paczuszką słodkości w kieszeni. Kocha Francję, klimat południa i lokalne potrawy. Posiadaczka największego serca na Ziemi – jej podróż do Indii skończyłaby się wydaniem wszystkich pieniędzy na pomoc socjalną dla ubogich.
follow me


Top