facebook instagram pinterest vimeo youtube

Marrakesz, dzielnica Mellah – tutaj orient pachnie najlepiej

 

W południowej części Starego Miasta Marrakeszu znajduje się dystrykt, który odstaje od reszty. Zarówno w kategoriach mierzalnych decybeli, nachalności lokalnych sprzedawców, jak i architektury. Ten tajemniczy rewir to mellah, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza dzielnicę żydowską w mieście północnoafrykańskim.

Mówili nam, że ta część Medyny jest inna. Mieli rację. W tym wpisie będzie o wrażeniach z eksplorowania najbardziej tajemniczej części starego miasta, najbardziej pokręconego miasta Maghrebu. Zapraszamy Was w podróż po żydowskim dystrykcie, gdzie marrakeski orient pachnie zdecydowanie najlepiej.

 

Żydowski dystrykt Mellah w Marrakeszu. Skąd wzięli się Żydzi w Maroku?

No właśnie. Skąd wpływy Żydów w afrykańskim kraju arabskim?  Na kartach historii czytamy, że pierwsi Żydzi emigrowali do Maroka już w czasach panowania rzymskiego. Znacznie większa fala imigracji nastąpiła w XV n.e., w czasach poprzedzających dekret Alhambra z 1492 r. To historyczne zarządzenie doprowadziło do wydalenia czcicieli Jahwe z Półwyspu Iberyjskiego (najpierw Hiszpanii, później Portugalii). Społeczność żydowska decyzją sułtanów gromadziła się i żyła w tzw. mellahach, czyli żydowskich dystryktach miejskich na terenie Afryki Północnej. Słowo mellah jest również podobne do hebrajskiego słowa sól, melach (מלח). W samym Maroku takich dzielnic było sporo i powstawały w miastach takich jak Fez, Marrakesz, Essaouira czy Tarudant. 

Co ciekawe, niejednokrotnie Żydom żyło się lepiej w muzułmańskim Maroku niż w chrześcijańskiej Europie. Wyznawcy judaizmu zaliczani byli do  “dhimmis“, czyli gorszej grupy religijnej z ograniczonymi prawami. Niemniej ich religia, zasady i system wartości był tolerowany. Warto wspomnieć, że mellahy nie miały stanowić gett dla Żydów i nie były konstruowane na wzór zamkniętych obozów w Europie. Do końca XIX wieke żydowskie dzielnice pojawiły się w większości marokańskich miast.

Do momentu powstania państwa Izrael w 1948 r. na terenie Maroka żyło ćwierć miliona Żydów, najwięcej spośród wszystkich arabskich państw świata. Obecnie zostało ich niespełna dwa tysiące. W samym Marrakeszu zaledwie kilkuset. Pozostawili po sobie sztukę, architekturę i przekazali tubylcom cenne umiejętności np. wiedzę na temat piklowania warzyw.

 

Charakterystyczne pomarańczowo-różowe domostwa dzielnicy Mellah. Boczne uliczki są puste, wejście do niektórych włącza w podświadomości alert ostrzegawczy “Czy aby na pewno to dobry pomysł?” 🙂

 

Jak odnaleźć dzielnicę Mellah w Marrakeszu?

Z pozoru zadanie proste, ale nie do końca. Zdobycze cywilizacyjne XXI wieku zaprowadzą Was bez problemu w okolice Mellah, ale nie poradzą sobie w wąskich, ciasnych uliczkach niegdyś żydowskiego dystryktu. My się zgubiliśmy (sic!), bo wybraliśmy trasę na partyzanta i po zwiedzaniu Pałacu Bahia (zobacz relację: Pałac Bahia – Łowy poranego fotografa) ruszyliśmy w poszukiwaniu dzielnicy (odległość między atrakcją, jaką jest Bahia, a mellahem jest niewielka, można zwiedzić obie miejscówki za jednym zamachem). O wiele łatwiej udać się najpierw na popularny Place des Ferblantiers, na którym jest kilka bardziej standardowych suków dla turystów i kilka dobrych restauracji. Stamtąd nie powinniście mieć żadnego problemu z wyznaczeniem azymutu.

Porada: jeśli nie wiecie, jak rozmawiać z mieszkańcami dużych marokańskich miast (turystycznych), pamiętajcie, że każda prośba o wskazanie drogi jest w praktyce równoznaczna z zapłaceniem haraczu za pomoc. Tak to trzeba niestety nazwać. O wiele lepiej, jeśli już nie działa Google Maps, poprosić o nakierowanie sprzedawcę w sklepiku lub lokalnego rzemieślnika. Istnieje jednak ryzyko, że wzbudzi to zainteresowanie mieszkańców w pobliżu i sprowokuje milion bezinteresownych propozycji “darmowego przewodnika po dystrykcie” 🙂

 

 

Bazarowe szaleństwo w nieco spokojniejszym wydaniu

W dzielnicy Mellah znajdują się suki oferujące orientalne przyprawy, ceramikę, minerały i skamieniałości. To, co rzuca się w oczy to zdecydowanie spokojniejsza forma lokalnych kupców. Nie są tacy napastliwi, jak na sukach przylegających do placu Dżami al-Fana. To dobre miejsce na kupienie przypraw, pięknie zdobionych chust czy rękodzieła.

Część bazarowa dzielnicy Mellah rozpoczyna się od wejścia do zadaszonych suków, gdzie królują przyprawy. Na wejściu wita Was napis “I love Marocco” skonstruowany w kolorach i na wzór popularnej wyszukiwarki Google. Cechą charakterystyczną są duże, smukłe kopce uformowane z kuminu, kurkumy i słodkiej papryki. Na drewnianych okiennicach spotkacie emblematy Chamsy – dłoni, która jest symbolem zarówno kultury muzułmańskiej, jak i żydowskiej. Ma chronić przed demonami.

 

Charakterystyczne kopce z przypraw (czyt. drewniane formy obklejone przyprawami) + chamsa na drewnianej okiennicy

 

Dzielnica Mellah, jak Feniks odrodzi się z popiołów?

Żydowskiej mellah w Marrakeszu daleko do świetności z dawnych czasów. Niegdyś było to prężnie rozwijające się miejsce starówki, obecnie to najspokojniejsza część marrakeskiej Medyny. Mocno zaniedbana, wiele domostw jest w ruinie. Widać to niestety przechadzając się po krętych uliczkach rewiru. Obszar wydaje się podupadać, odkąd większość pierwotnej populacji żydowskiej opuściła 70 lat temu.

Światełkiem w tunelu wydaje się być decyzja JE Muhammada VI, urzędującego monarchy Królestwa Maroka. Włączył on przed kilka laty dzielnicę Mellah w Marrakeszu do programu rewitalizacji, a także objął patronatem popularyzowanie jej wśród zagranicznych przybyszów. Dzielnica jest coraz częściej uwzględnienia w ofertach wycieczkowych hoteli, riadów czy programach komercyjnych przewodników.  Jest więc nadzieja, że rozwinie się komercyjnie w najbliższych latach, ale przy okazji niestety utraci autentyczny koloryt, który jest jej największą zaletą.

Jeśli wybierzecie się do Mellah w Marrakeszu, poza bujaniem się po labiryncie różowych uliczek, powinniście odwiedzić koniecznie dwie jej największe atrakcje historyczne: stary cmentarz i synagogę Lazama. Wejście do obu obiektów kosztuje 10 MAD (4 PLN). Na cmentarzu pochowano wielu szanowanych cadyków.

 

 

Synagoga Lazama – świat Żydów ukryty za błękitnymi drzwiami

W bliskim sąsiedztwie starego cmentarza żydowskiego mieści się budynek synagogi zwanej Slat Al Azama (Lazama). Miejsce to nie jest super oznakowane, zwracajcie więc uwagę na szczegóły. Na budynkach powinny być wskazówki, ukryte niczym Wally w kolorowym tłumie przechodniów. Warto jednak odwiedzić to miejsce, aby doświadczyć bilokacji na własnej skórze!

Jest to możliwe, bowiem przekraczając niebieskie progi świątyni, wejdziecie w świat kultury żydowskiej rodem z Ziemi Świętej pozostając jednocześnie w świecie arabskim. To unikalne doświadczenie, szczególnie mocno odczuwalne w Marrakeszu, gdzie pęd za babuszem i miejski jazgot często jest nie do zniesienia. Synagoga Lazama nie jest jedynym żydowskim obiektem sakralnym w dzielnicy Mellah, ale jest zdecydowanie najbardziej reprezentacyjna. Bilet wstępu kosztuje symboliczne 10 MAD.

To, co rzuca się w oczy po wejściu do środka, to przede wszystkim charakterystyczna żydowska ornamentyka i mocno błękitny koloryt. Budzi to nasze dwa skojarzenia: Grecja i słynna wyspa Santorini i święte miasto Jerozolima.

 

 

Daniel Król Administrator
Autor wpisu
Pan Król, bloger i miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do krain nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego; człowiek interesu na miarę XXI wieku. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem. Kolekcjoner winyli i pamiątek ze świata. Beergeek. Tester sprzętu noktowizyjnego.
follow me


1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Robert Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Robert
Gość
Robert

Cudowna jest ta dzielnica, byłem wielokrotnie i nie zmienia się od lat. Dobrze oddany klimat tej części Medyny.

Top