facebook instagram pinterest vimeo youtube

Kanion Szaryński – biwak na skalnym pustkowiu

 

Południowo-wschodni Kazachstan jest domem dla wielu spektakularnych pomników przyrody. W obwodzie ałmackim znajdują się lazurowe jeziora, podwodny las świerków, imponujące łańcuchy górskie, pustynie, dzikie stepy i wydmy. Są też kaniony, a bez wątpienia najbardziej rozpoznawalnym z nich jest Kanion Szaryński blisko gór Tienszan.

Dla tych, którzy nas śledzą w internetach, jasne jest, że kaniony i pustynie to nasze ulubione środowisko. Nie mogliśmy zatem przegapić jedynej w swoim rodzaju okazji biwakowania pośród skalistych korytarzy kanionu czy delektowania się wschodami i zachodami słońca. Zapraszam Was w podróż do kazachskiej wersji Wielkiego Kanionu Kolorado. Atrakcji światowego formatu, która wciąż zachowuje swój pierwotny charakter i kameralność.

 

Kazachstan i jego Wielki Kanion (Чарынский каньон)

Chłopy dotarły do celu. Podróżowanie autostopem po Kazachstanie to czysta przyjemność. Przejechaliśmy prawie 2 tysiące kilometrów, spotykając na swojej drodze same poczciwe mordeczki.

Ponad 200 kilometrów od Ałmaty, byłej stolicy Kazachstanu i największego miasta obwodu, piętrzą się pomarańczowo-żółte formacje skalne kanionu nazywanego Szaryńskim bądź Czaryńskim. Nazwa nawiązuje do rzeki Szaryn, która dryluje swoje koryto w tej części geograficznej świata. Są jednak dwie interpretacje etymologiczne nazwy tego miejsca. Pierwszą z nich jest bezpośrednie odniesienie do ujgurskiego słowa „sharyn” oznaczającego „jesion”. Druga interpretacja związana jest z tureckim słowem „char” oznaczającym „przepaść”.  Obie wersje pasują do charakteru kanionu – są jesiony i przepaście. Kanion pozostaje wciąż nieodkryty, jest bowiem dość rozległy i często zdarza się, że przewodnicy odkrywają nowe układy w tej skalnej kostce rubika.

Jak dojechać do kanionu?

Kanion Szaryński jest częścią Parku Narodowego Szaryński, który znajduje się 220 kilometrów od Ałmaty. Blisko stąd do Chin, w tle widać groźnie wyglądające góry Tienszan. Współrzędne geograficzne kanionu to 43.211130, 79.43849. Z Ałmaty do celu to realnie 4-5 godzin jazdy samochodem. Podobnie, jak w przypadku Jeziora Kaindy, nie ma najmniejszego problemu, aby dostać się do kanionu stopem bezpośrednio z miasta. Najprawdopodobniej nie wydacie na tę samochodową przejażdżkę ani jednego tenge, otrzymując za to wiele propozycji wspólnej biesiady. Przepis na szybki dojazd do celu jest prosty. Z centrum Ałmaty wydostańcie się taksówką bezpośrednio na autostradę A3 (poproście o wyrzucenie w dogodnym miejscu – stacji benzynowej czy zatoczce o potencjale zatrzymywania).

Następnie należy kierować się A3 aż do skrętu na wysokości centrum rozrywkowego Razvlekatel’nyy Tsentr Dos. Następnie należy kontynuoować podróż przez 192 kilometry drogą krajową A351 do skrętu na wysokości współrzędnych 43.3465747, 78.9260616. Wówczas czeka Was ostatnia prosta do bram Parku Narodowego Szaryński, 14-kilometrowy odcinek, który możecie przejść pieszo lub łapać okazję po drodzę.

 

Skarby Parku Narodowego Szaryński

Park narodowy, którego częścią składową jest Kanion Szaryński, jest długi i wąski. Ma 50 kilometrów długości i zaledwie 3 kilometry szerokości. Położony jest na terytorium trzech regionów obwodu Ałmaty – Uigur, Rayimbek i Enbekshikazakh. Obejmuje dolinę górskiej rzeki Szaryn. Nastawcie się na surowy kontynentalny klimat – bardzo mroźne zimy, umiarkowane lata. Oznacza to w praktyce chłodną aurę od grudnia do marca i lejący się żar z nieba w okresie maj-wrzesień. Mało opadów, a jeśli już się pojawią, to mogą zamienić wąskie koryta kanionu w rwące strumienie wody. Wiosną kanion wypełniają aromaty ziół i kwitnących kwiatów, zimą miejsce to skute jest lodem. Wówczas kanion przybiera charakter zupełnie innej planety, to już nie jest Wenus, a bardziej Jowisz!

Największą atrakcją jest Kanion Szaryński, który porównywany jest do Wielkiego Kanionu Kolorado w Stanach, głównie za sprawą charakterystycznej pomarańczowej barwy i piętrowej struktury. W rzeczywistości jest o wiele mniejszy i mniej widowiskowy, co nie oznacza, że jest przeciętny. Jest jedyny w swoim rodzaju. Popularna wśród turystów jest Dolina Zamków (Valley of the Castles). To 3-kilometrowa trasa widokowa prowadząca na dnie kanionu. Nazwana w ten sposób od występujących formacji skalnych przypominających baszty, twierdze, wieże. Wiki podaje również, że w odległości 10-12 kilometrów od autostrady Chundzha-Ałmaty znajduje się system kopców pogrzebowych i godnych uwagi stanowisk archeologicznych. Nie widzieliśmy na własne oczy, ale z opisów w sieci miejsce pozycjonuje się ciekawie.

 

 

Kanion Księżycowy (Uzunbulak Canyon), czyli witamy na szarej planecie

Od miejscowych i spotkanych backpackerów słyszeliśmy, że warto pokusić się o wizytę w Kanionie Księżycowym.  To mniejszy kanion charakateryzujący się owalnymi kształtami i żółto-szarym kolorytem (nazywany jest również Żółtym Kanioniem). Miejscowi mawiają, że do złudzenia przypomina powierzchnię Księżyca. Kanion jest bardzo rzadko odwiedzanym miejscem, atrakcją raczej nieznaną zagranicznym przybyszom. Trzeba zaplanować pełen dzień na odwiedziny. My go nie mieliśmy, ale może Wam się uda? Oto przepis na sukces. Z Kanionu Szaryńskiego wracacie do drogi nr A351 i obieracie kierunek powrotni na Ałmaty. Najlepiej łapać stopa do miejscowości Kokpek. Stąd rzut beretem do wioski Bayseit (Байсеит), gdzie można kupić prowiant na miejscowym bazarku na ostatniej prostej na Księżyc.

Do kanionu prowadzi szutrowa droga, o wiele ciężej liczyć w takiej scenerii na stopowanie. Najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie własnej furmanki z potencjałem off roadowym. Na miejscu jest bardzo kameralnie, praktycznie bezludnie. Dno kanionu eksplorować można godzinami, spacerując samotnie w towarzystwie sępów i świstaków. Kupcie dużo wody, ubierzcie się ciepło. Dobrze mieć ze sobą flary ostrzegawcze, gdyby coś poszło nie tak.

 

U bram Parku Narodowego Charyn. Za wejście pobierana jest opłata 950 tenge (750 osoba, 200 samochód), czyli równowartości naszych 10 złociszy. Warto.

Kanion Szaryński w pełnej krasie

Gdy przyjechaliśmy do kanionu, teren przy drewnianych wiatach zastawiony był luksusowymi Chevroletami na kirgiskch blachach. Z miejsca staliśmy się uczestnikami miejscowego wesela.

 

Kanion Szaryński, czyli przepis na skalny biwak

Polsko-czeska kolaboracja. Na zdjęciu od lewej: Jan, Mateusz, Bartek i autor NaWylocie.pl

Kanion to idealna opcja na biwak. W miejscu takim, jak Szaryński, zarówno końcówka dnia, jak i jego początek, to czas wart archiwizacji. Wstające i zachodzące słońce okala wówczas skalne półki gigantycznych szczelin tworząc krajobraz, którego nie da się zignorować. Możliwości rozbicia jest kilka. My wybraliśmy szczyt, bo są z niego lepsze widoki. Minusem takiego rozwiązania jest silnie wiejący wiatr i odsłonięcie w przypadku burzy z piorunami. Z kolei na dnie kanionu jest spokojniej (naturalna ochrona przed wiatrem), ale temperatura odczuwalna jest niższa niż za górze. W przypadku intensywnych opadów deszczu robi się też niebezpiecznie, suche koryto wypełnia się wodą i trzeba się ewakuować. Opcja na szczycie jest bezpieczniejsza.

W projekcji obozowiska wykorzystaliśmy murowaną altanę, którą egoistycznie zajęliśmy. Dawała nam super schronienie przed wiatrem i deszczem, w środku były ławki i można było biesiadować do rana. Był to dobry pomysł, bo noc była ciepła i spaliśmy, jak zabici. Koledzy w namiotach rozłożonych poza murowaną altanką, troszku zmarzli.

 

Polsko-czeski sojusz Słowian 6000 kilometrów od domu

Kumys Janka, który łoiliśmy przez lekko odkręconą zakrętkę. Tak był skurkowaniec nagazowany!

Fajna historia wydarzyła się na szczycie. Kanion Szaryński to atrakcja dużego kalibru, na miejscu wieje jednak pustkami, jak na kielecczyźnie. Tym razem okazało się, że nie byliśmy jedynymi białymi mordami na tym skalistym pustkowiu. Gdy szukaliśmy dobrego miejsca na biwak, minęliśmy pod drodze białą twarz przybyłą w te strony z podobnym zamiarem, co my. Gdy zostaliśmy sami, stało więcej niż pewne, że połączymy siły i będziemy wspólnie biwakować. Gringo okazał się Czechem, słowiańskim bratem z południa. Ale to nie koniec. Rozbijając obozowisko naszą uwagę zwróciła zbliżająca się grupka hałaśliwych przyjezdnych. Wyłoniła się na pustym horyzoncie niczym Buka z muminkowej mgły. 7-8 rosłych chłopa, a wśród nich Bartek. “Nasi idą k**wa!”  – zaczęło się. Cały pluton lechicki. Tym samym dała o sobie znać tradycja naszych wyjazdów, zgodnie z którą zawsze na szlaku spotykamy Naszego. I tym razem przybiliśmy pionę Łukaszom, Jankom, Tomkom. 6 tysięcy kilometrów od domu, pośrodku niczego.

Ta historia nie kończy się tylko na Kanionie Szaryńkim. Po popołudniu, po wspólnym zwiedzaniu Doliny Zamków, pożegnaliśmy się i zaczęliśmy dwójkami łapać stopa do oddalonej o 14 kilometrów drogi nr A351. Spotkaliśmy się ponownie po godzinie, zabierając na pokład idących gęsiego młodych wilków. Z młodym Morawianinem podróżowaliśmy przez cały kolejny dzień, zaliczając wspaniały kamp u podnóża górskiej wioski Saty (patrz artykuł: Jezioro Kaindy – podwodny las w Kazachstanie). Z kolei z Bartkiem spotykamy się regularnie we Wrocławiu, w którym oboje mieszkamy. Są nawet plany o wspólnej prezentacji o uzbekich wojażach z perpsketywy Karakałpacji i miast Jedwabnego Szlaku. Kontakt trzymamy. Fajne, ciekawe spotkania. Jakich wiele podczas wojaży z plecakiem. Chwile warte zapamiętania.

 

Polecamy tę murowaną basztę! Są ławeczki, koszt na śmieci, zadaszenie i okna na wystawienie armaty w razie najazdu wroga 🙂

 

 

Kanion Szaryński – zwiedzamy Dolinę Zamków 

Chłopy dotarły do celu. Podróżowanie autostopem po Kazachstanie jest dziecinnie proste, a Kazachowie życzliwi i uśmiechnięci.

Główną atrakcją kanionu tzw. Dolina Zamków. To 3-kilometrowy odcinek na dnie kanionu, który prowadzi wdłuż poddanych erozji formacji skalnych przypominających kształtem baszty, twierdze, wieżyczki. To efekt końcowy działalności wiatru, słońca i wody. Siły natury przez miliony lat rzeźbiły okoliczny teren, tworząc krajobraz rodem z innego wymiaru. Piękny, surowy i na swój sposób przerażający.

Zwieńczeniem zamkowego traktu jest dość tandetny Eco Park z restauracją i systemem domków bungalow. Są też jurty. To dobre schronienie przed żarem lejącym się z nieba w okresie letnim. Sanatoryjnego klimatu nadają temu miejscu wiekowe jesiony i orzeźwiający mikroklimat rzeki Szaryn. Uwaga, nurt rzeki jest dość wartki, kąpiel to nienajlepszy pomysł. Szaryński to bardzo stary kanion, mówi się, że ma 12 milionów lat. Powstał, tak jak inne kaniony, gdy rzeka zaczęła erodować okoliczny materiał skalny. Najciemniejsze warstwy na dnie kanionu to pozostałości lawy wulkanicznej, która stanowi fundament dla piętrzących się w górę skalnych obwarowań.  W zamierzchłych czasach teren ten porastał gęsty las sogdyjskich jesionów (Sogdiana – kraina w Azji Środkowej leżąca nad rzeką Zarafszan). Wysuszenie klimatu, silny kontynentalny wiatr i skrajne temperatury zmiotły z czasem las z powierzchni ziemi. Pamiątką po prehistorycznym lesie są skamieniałe relikty drzew, cmentarzysko bezimiennych Entów.

Mimo, że klimat na miejscu jest surowy, wciąż żyje tu wiele reprezentantów regionalnej fauny. W skałach i ziemistych kopcach swoje nory drylują świstaki. Polecamy Was zatrzymać się przy jednej ze świstaczych kolonii, aby na własne oczy zaobserwować czynność znaną powszechnie z popularnej reklamy “A świstak siedzi i zawija je w te sreberka“. Gdzieniegdzie przemknie list i zając stepowy. Gleba pełna jest węży i jaszczurek. Na nieboskłonie szybuje sporych rozmiarów ptactwo. Rzeka Szaryn jest także domem dla endemicznej ryby o nazwie nagi osman.

 

Są też inne kaniony – Temirlik i Bestamak

Pustynno-stepowym szczurom na pewno spodobają się również dwa mniej znane kaniony. Nie ma w nich praktycznie żadnych turystów, za co pewnie odpowiada kulejąca infrastruktura i niski poziom wypromowania. Pierwszym z nich jest Kanion Temirlik, długi na 11 kilometrów system wąwązów w bliskim sąsiedztwie Doliny Zamków. Dojazd pieszo lub furmanką z napędem cztery na cztery. Słowo “Termirlik” oznacza dosłownie “żelazo“. Drugi z nich położony jest między Doliną Zamków a Temirlikiem. Ciągnący się na długości 6 kilometrów wdłuż prawego koryta rzeki Szaryn kanion Bestamak przypomina nieco Szaryński. Jest jednak mniejszy i porośnięty gęściej kosodrzewiną.  Wypełnia go niezliczona ilość skalnych rzeźb – pożywnego pokarmu dla wyobraźni wszystkich docierających w te rejony świata włóczykijów.

 

Są jednak dwie interpretacje etymologiczne, co do nazwy tego miejsca. Pierwszą z nich jest bezpośrednie odniesienie do ujgurskiego słowa „sharyn” oznaczającego „jesion”. Druga interpretacja związana jest z tureckim słowem „char” oznaczającym „przepaść”. Czy obie nie wpasowywują się do charakteru tej miejscówki z widocznej na zdjęciu perspektywy?

Nie chciało się nam już chodzić po stepach, więc Mati zadzwonił po helikopter zaprzyjaźnionego w Nur Sułtan milionera.

Świstaki to najpopularniejsi mieszkańcy kanionu.

 

Chcesz odwiedzić Kazachstan?

Zobacz nasze pozostałe relacje z podróży po państwie archipelagu.

Jeśli chcesz, abym pomógł Ci zorganizować podróż do południowo-wschodniego Kazachstanu, odezwij się do mnie – napisz!

Jezioro Kaindy w Kazachstanie. Relacja z podróży.

Daniel Administrator
Autor wpisu

Pan Król, bloger i miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do miejsc nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego; człowiek interesu na miarę XXI wieku. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem. Kolekcjoner winyli i pamiątek ze świata. Beergeek. Tester sprzętu optoelektronicznego. Działkowicz. 

follow me


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Top