facebook instagram pinterest vimeo youtube

Jezioro Kaindy, czyli podwodny las w Kazachstanie

 

Południowo-wschodni Kazachstan ma wiele do zaoferowania spragnionym wrażeń obcokrajowcom. W tej części dziewiątego pod względem wielkości państwa świata znajdziecie pełne spektrum krajobrazu. Od fascynujących łańcuchów górskich, przez pustynie z wydmami, lazurowe jeziora i pomarańczowe kaniony. To wszystko kryje się w odległości kilku godzin drogi samochodem od Ałmaty, byłej stolicy kraju. Do tego bezkresny step akermański będzie Wam towarzyszył przez większość czasu.

W tym opracowaniu teleportujemy się aż pod granicę z Kirgistanem. Do zapomnianego przez świat miasteczka Saty, punktu wypadowego do flagowych atrakcji regionu. Jedną z nich jest pocztówka Kazachstanu – podwodny las na Jeziorze Kaindy.

 

Jezioro Kaindy (Kajyngdy) – nie wydawaj pieniędzy, wybierz autostop

Trafi mnie szlak. Z takim wyjazdowym mottem eksplorowałem południowe rewiry kazachskiego imperium.

Podwodny las świerków na Jeziorze Kaindy znajdował się od początku wysoko na liście naszych podróżniczych szlagierów południowo-wschodniego Kazachstanu. Zastanawialiśmy się jednak, jak skutecznie dostać się do tego miejsca. Nie płacąc za komunikację i łacząc plany odwiedzin z późniejszym rajdem do Uzbekistanu. Miasteczko Saty oddalone jest od Ałmaty o 280 kilometrów, co przekłada się w praktyce na 4 godziny jazdy samochodem. Paradoksalnie o wiele łatwiej dostać się na miejsce, niż z niego wydostać.

Stopem z Ałmaty do jeziora Kaindy

Możecie powtórzyć naszą trasę, wydaje się całkiem sensowna. Złapaliśmy taksę w Ałmaty, która wywiozła nas poza miasto na autostradę A3. Złapanie stopa okazało się przedsięwzięciem stosunkowo prostym i po kilku godzinach dojechaliśmy do bram Parku Narodowego Altyn Emel. Czterema-pięcioma stopami, bez większych problemów z komunikacją z kierowcami, bez konieczności płacenia za transfer. Pamiętajcie, że do Altyn Emel nie wejdziecie pieszo, musicie znaleźć się na pokładzie innnego samochodu lub mieć własny. Z Altyn Emel pojechaliśmy do Kanionu Szaryńskiego. Droga na miejsce zajęła nam 5-6 godzin. Obraliśmy azymut na miasto Szonży, następnie okolice Kokpek, a finiszowaliśmy drogą nr A-351 do skrętu prowadzącego do kanionu. Potem z buta 10 km. Na tym odcinku jest duże prawdopodobieństwo na podwózkę ze strony zmotoryzowanych turystów.

Saty od Szaryńskiego dzieli niespełna 100 kilometrów, ale tę odległość pokonuje się w dobrych kilka godzin. 3-5 w zależności od szczęścia na trasie. Z Saty do jeziora to ponad 12 kilometrów przesmykami górskimi. Świetny temat na trekking bez pośpiechu, najlepiej całodniowy. Na górę mogą Was również odpłatnie podrzucić mieszkańcy, o ile mają samochód o potencjale offroadowym Łady Nivy. Oszczędzicie czas, ale wydacie pieniądze i stracicie możliwość delektowania się pięknem lokalnego krajobrazu. Szukajcie przybyszów z plecakiem. Kierowca weźmie na pokład każdą ilość stęsknionych wrażeń turystów. Będziecie siedzieć jeden na drugim, ale zapłacicie mniej 🙂

 

 

Jezioro Kaindy – gdzis spać na miejscu?

Kazachstan to dziki zachód w temacie biwakowania. Nikt i nic Was nie kontroluje, możecie się rozbijać wszędzie. Tę samą zasadę możecie uskutecznić wybierając się nad Jezioro Kaindy. Opcji noclegowych na miejscu jest kilka. Pierwszą z nich odpłatny nocleg u jednego z mieszkańców, który stanie na głowie, abyś skosztował kazachskiej strawy i dobrze się wyspał. Drugą wykupienie spania w jednej z lokalnych jurt, które są rozstawiane na ogrodach mieszkańców. Moim skromnym zdaniem to najsłabsza opcja, szczególnie, gdy jurtę zdoby wielki napis z blachy falistej “FREE WIFI“.

Ostatnią, polecaną przez nas formą, jest biwak. My rozbliśmy namioty na polanie nad miasteczkiem, osiągając tym samym świetny punkt widokowy na okoliczne pasmo górskie i pasący się w oddali inwentarz.

 

Kazachstan to raj dla sympatyków biwakowania. Nie ma żadnych reguł, zasad, praw. Oznacza to totalną wolność w wyborze miejsca spania. My rozbiliśmy się na polanie nad miasteczkiem Saty. W tle tajemnicze góry.

 

Szykuj aparat, bo podwodny las Cię zainspiruje

Jedziemy radziecką furmanką skompresowani, jak sardynki w puszce. Czech, Francuz, Niemiec i dwóch Lechitów. Za kółkiem rodowity Kazach.

W tym miejscu warto wspomnieć, że Kaindy jest jednym z trzech pięknych jezior występujących w tym regionie. Dwa nieco trudniej dostępne to Kolsai I i Kolsai II. Ten wpis poświęcamy eksplorowaniu podwodnego lasu, ale gorąco polecamy Wam rozważenie planów ekspedycyjnych do dwóch pozostałych zbiorników.

Jezioro Kaindy leży na wysokości 1867 m. n.p.m. w górach Küngej Ałatau, w wąwozie rzeki Kajyngdy. Współrzędne geograficzne to 42,9844, 78,4658. Stąd pochodzi nazwa miejscówki. Byłoby to jedno z wielu pięknych jezior o lazurowej tafli wody w okolicy, gdyby nie podwodny las świerków. Tak, dno jeziora wypełnia las iglaków, których wystające pnie nadają temu miejscu niecodzienny charakter. Jezioro powstało na początku XX wieku. W wyniku trzęsienia ziemi powstał wąwóz, który z czasem porósł iglasty last. Wzgłębienie zostało w wyniku naturalnych procesów wypełnione wodą. Powstał sprzyjający klimat do rozrostu miejscowej flory i fauny. W krystalicznie czystym jeziorze o głębokości 30 metrów pływa m.in. kolonia pstrągów. Obowiązuje zakaz kąpieli ze względu na przyrodnicze walory okolicy. Kolor wody w jeziorze zmienia się w zależności od temperatury i pory roku. Woda przybiera odcienie błękitu, turkusu, szmaragdu, a nawet ciemnego fioletu. Jeśli cykacie fotki, będziecie zachwyceni. To raj dla fotografów. Przygotujcie pojemne karty pamięci.

Jezioro można obejść w całości, szlak jest jednak dziki i tylko delikatnie wydeptany przez nielicznych śmiałków takiego przedsięwzięcia. Wskazówka dla osób robiących zdjęcia. Jeśli wybierzecie się do jeziora rano, niestety ale główny kadr (podwodny las, a w tle góry) będzie pod słońce. Będziecie więc musieli obejść jezioro od drugiej strony. Proponuje zatem poczekać na bardziej sprzyjające warunki i rozpocząć trekking w południe, aby dotrzeć na miejsce kilka godzin później.

 

W miasteczku Saty, czas się zatrzymał. Spokojna mieścina, gdzie można poczuć się “gdzieś na końcu świata“.

 

Osobliwe spotkanie z Miss Kazachstanu

Trafi mnie szlak. Z takim wyjazdowym mottem eksplorowałem południowe rewiry kazachskiego imperium.

A mówili, jedź nad jezioro przy granicy kirgiskiej, a spotkasz miskę“. Podczas naszego zwiedzania jeziora Kaindy doszło do ciekawego spotkania. Bohaterką tych niecodziennych okoliczności była Madina, Miss Kazachstanu 2019, która w grudniu miała przystąpić do rywalizacji o tytuł najpiękniejszej kobiety świata. Mój teleobiektyw Canona dał mi przepustkę do wkręcenia się w personel techniczny kazachskiej gwiazdy. Cyknąłem naszej Pocahontas kilkadziesiąt zdjęć. Żeby tego było mało – ekipa Miss World przeprowadziła z nami wywiad, którzy wrzucam poniżej w relacji.

Spotkań w regionie Saty było więcej. W wypełnionej po brzegi ładzie wspólnie kisiliśmy się z Francuzem i Niemcem, którego finisz wyprawy miał mieć miejsce w Turkmenistanie. Łapiąc stopa powrotniego oczywiście nawinął się Polak. 50-letni krajanin wracał z Kirgistanu rozpoczynając tym samym swoją przygodę na kazachskiej ziemi.  Z kolei będąc już w samochodzie mknącym do Ałmaty, po godzinie okazało się, że na pokładzie furmanki jest również…Malezyjczyk. Chłopina karnacją i skośnym okiemp przypominał do złudzenia kazachskiego hipstera. Nie musicie się jednak obawiać turystycznego oblężenia. Jezioro Kaindy jest popularne, ale nie aż tak, jak Big Almaty Lake. Ponadto dzięki temu, że jezior jest kilka, ruch turystyczny rozkłada się optymalnie. Większe kolejki tworzą się na szczyt Mount Everest. Miasteczko Saty charakteryzuje klimat prawdziwej prowincji na końcu świata. Niewiele się tu dzieje, ale zarówno samo położenie miejscowości, jak trasa, które do niej wiedzie, to wielka uczta dla łowców pięknych landszaftów.

 

 

Zadowolony z pełnej furmanki białych twarzy kierowca.

 

Chcesz odwiedzić Kazachstan?

Zobacz nasze pozostałe relacje z podróży po państwie archipelagu.

Jeśli chcesz, abym pomógł Ci zorganizować podróż do południowo-wschodniego Kazachstanu, odezwij się do mnie – napisz!

Jezioro Kaindy w Kazachstanie. Relacja z podróży.

Daniel Administrator
Autor wpisu

Pan Król, bloger i miłośnik wschodnich krain. Orędownik podróży do miejsc nierozwiniętych turystycznie, aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego; człowiek interesu na miarę XXI wieku. Zwolennik klasycznych podróży z plecakiem. Kolekcjoner winyli i pamiątek ze świata. Beergeek. Tester sprzętu optoelektronicznego. Działkowicz. 

follow me


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Top